Miesiąc Marvela i komedii romantycznych, czyli co oglądałam w styczniu 2018

Korzystając z błogosławionego momentu, w którym nie boli mnie łepetyna, napiszę do was trochę o filmach, które widziałam w styczniu. Zdecydowałam się poszerzyć nieco kontent bloga, raz - bo wy chcieliście, dwa - bo ja też bardzo chcę. Skoro wszyscy tym sposobem możemy być zadowoleni, to ja po prostu nie mogę dalej zwlekać! Nie chcę … Continue reading Miesiąc Marvela i komedii romantycznych, czyli co oglądałam w styczniu 2018

Reklamy

Robimy się do bólu przyziemni i bezbarwni

Zdałam sesję. Wyczyn to to nie był, ale i tak postanowiłam wynagrodzić się decyzją o nowym telefonie, seansem w kinie (tak jakbym wcale nie chodziła do kina co drugi dzień) i hiper dużą kawą ze Starbucks'a. Powiem więcej! Zaczęłam w końcu myśleć nad tematem na licencjat i po trzech minutach myślenia wymyśliłam! Moje życie od … Continue reading Robimy się do bólu przyziemni i bezbarwni

2018 zaczął się dobrze – odkryłam świat filmów i zamierzam się nim z wami dzielić [+ kinowe premiery stycznia]

Siadałam już do wpisu kilkakrotnie, ale za każdym razem coś nie pozwoliło mi go dobrze zacząć i rozwinąć. A to senność, a to brak weny, a to pomysł, że może sobie pooglądam Jimmy'ego Kimmel'a na Youtubie. Dziś jestem jednak po A- zdrowej dawce kofeiny, B- dobrym obiedzie, C- treningu relaksacyjnym, D- dobrej szarlotce z Biedry, … Continue reading 2018 zaczął się dobrze – odkryłam świat filmów i zamierzam się nim z wami dzielić [+ kinowe premiery stycznia]

Styl prowokatywny w terapii i coachingu

Nigdy nie byłam zbyt obeznana w filmach i dalej nie jestem, z tą różnicą, że obecnie usilnie staram się to zmienić. Zapytałam się was na fanpage'u czy nie bylibyście zainteresowani, od czasu do czasu, jakimiś krótkimi recenzjami filmów i seriali i ku mojej uciesze, wyraziliście dużą aprobatę. Wzięłam sobie mocno do serduszka wasze chęci i … Continue reading Styl prowokatywny w terapii i coachingu

To był rok skrajności, zielonej herbaty i Star Warsów – krótkie podsumowanie 2017

10 stycznia Założyłam fanpage Sfery Rozwoju na Facebooku. Cieszyłam się na widok każdego nowego polubienia, liczyłam za każdym razem ile brakuje mi do okrągłej liczby, mówiłam: Skoro założyłam fanpage, chcę spać na pieniądzach, gdzie moje dolary? Minął rok, nie śpię na dolarach, tylko na wiecznie zsuwającym się prześcieradle z gumką z Biedronki i mam 365 … Continue reading To był rok skrajności, zielonej herbaty i Star Warsów – krótkie podsumowanie 2017

12 potencjalnych postanowień noworocznych, za które twój organizm ci podziękuje

Wiecie jaki jest mój rekord trzymania książki? Dziewięć lat. Jako siedemnastolatka przyszłam i oddałam trzymaną od tysiącleci Karolcię, lekturę szkolną z beztroskich lat młodzieńczych. No i jak, powiedzcie jak, można wlepić komuś karę w bibliotece za K a r o l c i ę? Obniżyli mi pokutę do pięciu dych, a i tak mi było … Continue reading 12 potencjalnych postanowień noworocznych, za które twój organizm ci podziękuje

Poznajcie najlepszą nauczycielkę angielskiego – Arlenę Witt

Niedobór magnezu + permanentny stres wynikający z nieugiętej martwoty części mojego mózgu odpowiedzialnej za pomysły na pracę licencjacką + przemożna chęć zapoznania się z wszelkimi przedpremierowymi teoriami dotyczącymi ostatniego epizodu Star Wars = śpiączka bloga. I chociaż stres permanentny pozostał, tak już uzupełnianie braków witaminowych zostało wznowione, a teorii już oglądać nie muszę, bo jestem … Continue reading Poznajcie najlepszą nauczycielkę angielskiego – Arlenę Witt

Mindfuck czy mindful? Co daje ci Internet?

Ogłoszenie parafialne. Uwaga! Ten post powstał we współpracy ze złodziejem partii mózgu odpowiedzialnej za wytworzenie pomysłu na temat pracy licencjackiej. Czytając go, wspierasz autorkę i nadbudowujesz jej poczucie dobrze wykorzystanego czasu (bo - nawias nr.1 - mimo, że wciąż nie wzięła się za pisanie pracy, to napisała chociaż posta, a mogła nie) (albo - nawias … Continue reading Mindfuck czy mindful? Co daje ci Internet?

Nerwica – nic miłego, ale da się żyć

Na pierwszym roku studiów miałam taki przedmiot jak Trening interpersonalny. Zajęcia trwały potwornie długo, bo trzy godziny i były prowadzone w kilkunastoosobowych grupach. Polegały na różnego rodzaju grach, zagadkach i rozmowach. Bywało śmiesznie, ale i refleksyjnie, zdarzały się też łzy. Bardzo lubiłam te zajęcia, bo każdy miał na koniec piątkę bo wiele z nich wyniosłam. … Continue reading Nerwica – nic miłego, ale da się żyć

Zabijamy w dzieciach pasję

Sięgając pamięcią wstecz do bajtla, dochodzę do wniosku, że zawsze byłam ciekawa świata. Zaczytywałam się w różnych książkach jeszcze przed osiągnięciem 10. roku życia. Trochę dziwne, że nie jestem dziś ścisłowcem, bo zdecydowanie bardziej kręcił mnie kosmos i przyroda niż jakieś tam wiersze, filozofia, no nie mówiąc już o coachingu! I nie mówię tego, by … Continue reading Zabijamy w dzieciach pasję