#14. Pozbyła się błędnych przekonań. Zobacz jak!

Letnia sesja egzaminacyjna na moich studiach znacznie odbiega od stereotypowej, utartej wizji Cyklu Rzezi Niewiniątek opartej na litrach kofeiny pod postacią kawy czy napojów energetyzujących, przyjmowaniu względnie skutecznych suplementów diety o wdzięcznych nazwach jak np. Molekin (co zawsze kojarzy mi się z Anakinem z Gwiezdnych Wojen, hm), zarywaniu nocek i biadoleniu nad całą tą marnością bytu studenta, wykorzystując w tym celu, rzecz jasna, wszystkie możliwe social media. Moja sesja wzbudzała u większości studentów lament, ale szczerze wątpię, by ktoś tu miał przez nią marnować nocne godziny.
Ja tam jednak wolę mieć 4, ale się wyspać.
Letnia sesja egzaminacyjna na moich studiach to czas, kiedy w końcu odkrywasz potęgę nauki, lajkujesz instagramowe posty z cyklu Knowledge is power, your education is your passport, a w rozmowach z ludźmi czujesz się wielkim erudytą, mimo, że uczyłeś się dopiero trzy i pół minuty. Specjalnie się nie wysilasz, wiesz, że koniec końców i tak indeks będzie cały w piątkach, więc jak przychodzi do ostatniego egzaminu ustnego, do którego musisz przygotować konspekt w oparciu o literaturę w sylabusie, wybierasz to, co jest dostępne w formie e-booka bądź to, co jest dostępne w najbliższej bibliotece, czyli zazwyczaj jest to jedna książka na dwadzieścia proponowanych.

Takim sposobem w moje ręce trafiła pozycja o tytule Poskramianie swojego gremlina, bo była ona właśnie tą jedyną dostępną, poza tym tytuł bardzo mnie ujął, skojarzył mi się z jakimiś postaciami z The Lord of The Rings. Pani bibliotekarka miała chyba gorsze skojarzenia, bo spojrzała na mnie ze szczerą litością, przekazując książkę w moje dłonie, życząc miłej lektury, nie będąc przy tym specjalnie przekonującą. I od tej książki się zaczęło moje dostrzeganie we wszystkim gremlinów, czyli, już darując sobie te karykaturalne określenie, dostrzeganie naszych błędnych przekonań, na podstawie których kreujemy rzeczywistość. I nie ma, absolutnie NIE MA człowieka, który nie wyrobił sobie (bądź o sobie) chociaż jednego błędnego przekonania w jakimś aspekcie życia.

Carl Rogers, słynny psycholog, znany z cytatu… żadnego, bo w Polsce nie jest wcale taki słynny, z racji, że nie tłumaczą specjalnie jego książek na nasz język, mówił, że człowiek nie żyje w świecie realnym, tylko we własnej rzeczywistości, co przejawia się w sytuacjach, gdy to, co myślimy, różni się od tego co dzieje się realnie. Można to w zasadzie uznać za skrócony „bio” gremlina.

Jacqui Marson (i tu uwaga, będę cytować kogoś, kto nie jest ze Stanów!), brytyjska psycholog, w swojej książce Bycie miłym to przekleństwo opisuje scenkę z kursu Mindfulness Meditation, w której to brały udział dwie kobiety, jedna stojąca nieruchomo, druga symulująca atak, biegając wokoło niej i wymachując pięściami, co oprócz tego, że musiało wyglądać dość komicznie, miało symbolizować natrętne, krytyczne myśli (tu: nieprawdziwe przekonania). Zostały przedstawione trzy reakcje na atak:
Reakcja nr 1. Nie reagujemy wcale, dajemy się popychać i bić, atakująca szczególnie się nie zniechęca i napiera dalej.
Reakcja nr 2. Uniki, zwroty, manewry, ucieczka.
Reakcja nr 3. Walka.

Bez względu jednak na to czy atakowana stała jak słup soli czy też prawym sierpowym obezwładniała przeciwniczkę, musiała się wysilać. Porównajmy to zatem do natrętnych myśli – skoro napinała się, chcąc sobie z nimi poradzić, zwiększała swoją uwagę na nich, co dawało marny skutek w tej konfrontacji.
Ostatecznie kobiety przedstawiły scenę, w której ofiara brała pod rękę atakującą i zaczynała z nią tańczyć. Taki Taniec z Gremlinami. Ofiara przekwalifikowała się w tym momencie na zwycięzcę, gdyż pewna siebie, z podniesioną głową oraz pewnym wzrokiem, pokazywała, że ma świadomość owych natrętnych myśli, ale nic sobie z tego nie robi, gdyż wie, że są to jedynie myśli i wie, że jeśli tylko do tego nie dopuści, one nie mają realnego wpływu na jej życie. Super, nie?

W książce Co mówią mężczyźni, co myślą kobiety, autorstwa Lindy Papadopoulos, czytamy: Zdarza się, że czujemy odpowiedzialność za rzeczy, które nie mają z nami nic wspólnego. Typu: „On jest zły i to na 100% moja wina”. A prawda jest taka, że jest zły, bo zmienili kupony w McDonaldzie i już nie ma wrapa za dychę. Teraz wyżywa się na tobie, no ale chyba się mu nie dziwisz?

Pisałam już o tym w jednym poście i na pewno w niejednym jeszcze ten temat poruszę – błędne przekonania wywodzą się z naszych doświadczeń, z wychowania, złych wzorców, wciskanych trendów; są błędne, a mają wpływ na życie nasze, naszych bliskich, nasze relacje, nasz rozwój, bądź zastój, nasze samopoczucie, nasz stan zdrowia i to tak cholernie ważne, by nad nimi pracować, by nie dać sobie wmówić, że:
– coś MUSISZ
– czegoś NIE MOŻESZ
– czegoś NIE UMIESZ
nie masz prawa do bycia sobą, do błędów, do zmiany zdania, do wyrażania uczuć, itp. (o czym pisze Marson we wspomnianej już książce)

Włodek Markowicz, polski youtuber, napisał książkę Kropki (mam nadzieję, że jego filmik o tym samym tytule już znacie?) i pisze w niej: Jesteśmy uzależnieni od innych. Dopuszczamy do tego, że to inni decydują o tym, jak postrzegamy sami siebie. Jeśli nie będziesz pracował nad tym, żeby stanowić o samym sobie, zawsze będziesz zależny od innych.

Bo, niestety tak jest, że błędne przekonania powstają wskutek błędnej interpretacji mowy niewerbalnej, a czasami i nawet werbalnej, drugiego człowieka. Ponadto, dajemy innym na tacy skrócony opis naszego życia, mówiąc Zrób coś z tym, masz mgr psycholog przed nazwiskiem, więc na pewno wiesz lepiej co mam zrobić, by jeszcze te życie jakoś odratować. Może bardziej skup się wtedy na reanimacji swojego światopoglądu oraz przekonań na swój temat, bo skąd przeświadczenie, że twoje życie trzeba wyciągać z opresji? Z artykułów o produktywności? Z książek mówców motywacyjnych? Z Instagrama Bilzeriana? Z filmików „Nie skończyli podstawówki, a zarabiają miliony. Zobacz jak!„?

Jak uporać się z błędnymi przekonaniami czy natrętnymi myślami? Racjonalizując nasze nastawienie, nie kategoryzując wszystkich zachowań, nie oceniając z góry, nie wyolbrzymiając, nie myśląc „wszystko albo nic” i przede wszystkim zdając sobie sprawę, że te przekonania były, są i będą, ale zamiast z nimi walczyć, starać się je zauważyć i podejść do nich rozsądnie, logicznie.
– Skąd to wiem?
– Na pewno jest tak jak myślę?
– Gdzie znajduję uzasadnienie?
– Kto jeszcze może to potwierdzić?
– Jakie mogę znaleźć dowody na to, że jest inaczej?

Nie wzięłam tych pytań z żadnej książki, wymyśliłam, ale wiem po sobie, że działają. W następnym poście zredukujemy temat do dziedziny coachingu – podam wam konkretne narzędzia coachingowe, które pomogą wam w ostrej defensywie w walce z gremlinami! Gotowi?

Na dziś dziękuję. Napiszcie zatem co u was słychać, jestem ciekawa! A ponadto odpowiedzcie na pytania:
– Jaki jest wasz pogląd na poruszany wyżej temat?
– Czy zauważacie takie gremliny w swoim życiu?
– Jeśli tak, jak na nie reagujecie?
– Czy ten post był pomocny?

Pozdrawiam i do zobaczenia już niedługo w kolejnym poście!

Reklamy

15 comments

  1. Bardzo fajny post, cieszę się, że poruszyłaś ten temat. Każdy z nas ma takie gremliny. Mi kiedyś spędzały sen z powiek, od nie dawna uczę się z nimi radzić i żyje mi się o wiele lepiej i przyjemniej. Czytam właśnie książkę ” 7 nawyków skutecznego działania” autorstwa Stephena Coveya, który pisze sporo właśnie na temat zwalania winy oraz odpowiedzialności na innych i sprawy nie zależne od nas samych. Dlatego biorę odpowiedzialność sama za siebię, swoje czyny i zaczynam działać! 🙂
    Pozdrawiam gorąco!

    Polubione przez 2 ludzi

    • Fajnie, że Ci się podoba, dzięki za komentarz! A powiedz, jak wrażenia podczas czytania Coveya? Owa pozycja widnieje na mojej liście do przeczytania i ciekawa jestem opinii innych 🙂

      Lubię to

  2. Temat uprzedzeń czy „błędnego myślenia” rzadko bywa poruszany, bo chyba nie bardzo lubimy uświadamiać sobie swoje potworki. A sęk w tym by je oswoić. Ja się staram, mam świadomość swoich gremlinów (pewnie tylko niektórych) i jak tylko jakiś wystawia łebek to ze wszystkich sił próbuję zagnać go z powrotem w odmęty mojego umysłu 🙂 ale to czasami walka z wiatrakami…

    Polubione przez 2 ludzi

    • Jak ze wszystkich sił chcesz z nim walczyć to wtedy właśnie poświęcasz mu uwagę, co niestety tylko daje mu dodatkową siłę.. Nie chcę się bawić tu w Twojego psychologa, dobrze wiesz, co robisz, ale spróbuj „wrzucić na luz” w tej konfrontacji. Polecam Ci książkę „Poskramianie swojego gremlina”, powinna być w bibliotece dostępna 😉 Autor książki zaleca pewne konkretne kroki w celu zniewolenia owych gremlinów i to wcale nie zniewolenia w postaci ujęcia ich wskutek zażartej walki.. Jak będziesz chciała to przeczytaj, dowiesz się więcej 😉 Oczywiście, czasami jest to, jak to ujęłaś, walka z wiatrakami… Z tego względu, że takie zmiany przekonań o sobie z reguły zajmują nam miesiące jak nie lata.. Ciężko bowiem w krótkim czasie zmienić coś, co siedziało w naszej głowie przez większość naszego życia. Ale myślę, że gra jest warta świeczki 😉 Pozdrawiam ciepło.

      Polubione przez 2 ludzi

      • Walka jak walka – raczej staram się odganiać, właściwie stawać na przeciw i nie fiksować się. Próbuję mierzyć się z tym bez zbytniego analizowania, właśnie po to żeby nie wpaść w pułapkę zapętlania się w takie błędne koło.
        Książkę bardzo chętnie przeczytam! 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  3. „Gremliny” to idealne słowo, żeby nazwać te paskudne mentalne stwory 😉 Zaciekawiło mnie to, że napisałaś o tym, że sama wymyśliłaś te pytania, bo brzmią jak z podręcznika do terapii poznawczo-behawioralnej 😉 a jako, że to mój ulubiony nurt, to i cały post bardzo przyjemnie mi się.. połknęło wręcz, a nie przeczytało 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Ale się cieszę, super! A co do pytań, tyle artykułów i książek za mną, że może brzmią one właśnie tak książkowo 🙂 W kolejnym poście, w którym opiszę pomocne narzędzia coachingowe, zawrę już profesjonalne pytania w oparciu o literaturę coachingową. Pozdrawiam!

      Polubione przez 1 osoba

  4. Bardzo fajny post. I jaki uniwersalny, w końcu każdy takiego Gremlina w sobie znajduje.
    Kiedyś się złapałam na tym, że jak ktoś się do mnie dawno nie odzywał to od razu miałam wrażenie, że się obraził albo zrobiłam coś nie tak. I zamiast sama napisać, analizowałam wszystkie ostatnie interakcje. Teraz już się nauczyłam, że jak zagadam pierwsza albo zapytam, czy coś się nie stało to oszczędzam sobie dużo czasu i nerwów. Ale pewnie parę innych Gremlinów też by się znalazło 😛

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bardzo ciekawy wpis 🙂 Już jakiś czas temu zaczęłam walczyć z moimi gremlinami. Było bardzo ciężko je poskromić, mimo dużych postępów wciąż zdarza się im mnie ugryźć, jednak chyba najważniejsze to zauważyć je. Zauważyć, że nie mają wiele wspólnego z prawdą i przestać traktować jako prawdziwe. Na szczęście mam przyjaciół, którzy mi w tym pomagają 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s