#16. Co mnie motywuje?

Na Instagramie spam zdjęć ukazujących jesienne atrybuty. Książka/film, herbata/kawa, kominek/świeczka, koc/pled, zestaw ten czasem urozmaicony mokrymi, zdechłymi liśćmi lub kasztanami, w gruncie rzeczy jednak stały, oklepany i różni się jedynie rozmieszczeniem wspomnianych obiektów na białym tle (białym prześcieradle najczęściej). Na blogu wysyp postów traktujących o powodach dla których kocha się jesień. Tu też jest zwykle stała lista. Ale i tak się to czyta, bo zauważcie, rzadko się spotyka teksty, w których autor zwraca uwagę jedynie na pozytywne aspekty jakiegoś zagadnienia. Jeszcze te urocze zdjęcia.. A w życiu? Ku*wa, zimno się już robi. Nie wychodzę, bo za zimno. Lato odeszło, o nie, wracaj. Kurtki, płaszcze, szaliki, kawy w termosach, kichający wokół ludzie, za chwilę kichający ty, tabletki, bicie rekordów w ilości wypitych herbat i sikanie co chwilę. Autopsja.

Ok, ten patetyczny wstęp trochę dla usprawiedliwienia dzisiejszej tematyki. Pierwsze dni jesieni przywitałam przeziębieniem, a ja w chorobie to trochę jak facet. Wiecie, walczę o życie. W przerwach męki coś zjem, obejrzę na YT filmik Arleny Witt, pośpię. Z czym do ludzi zatem? Z lekkim i przyjemnym tematem, który nie wymaga ode mnie żadnych większych przygotowań. Co mnie motywuje?

1. Książki

Przepraszam, czego innego można się było ode mnie spodziewać na pierwszym miejscu? Gwoli ścisłości, raczej nie czytam książek stricte motywacyjnych. Zawsze lubiłam czytać, jednak od dwóch lat robię to regularnie, a od kilku dobrych miesięcy czytam głównie książki w tematach psychologii, zarządzania czy coachingu. I jeszcze dawno temu miałam tendencję do kończenia każdej zaczętej pozycji, bez względu jak beznadziejna bądź po prostu niepotrzebna się okazała. Dziś uważam to za błąd i już go nie popełniam. Przykładem takiego niewypału była dla mnie Sztuka planowania od Loreau. Nie wiem jak dotrwałam do końca. W przypadku książek, których tematyka porywa mnie od pierwszych stron wykonuję notatki. Nie czytam książek dla samego czytania. Mam foldery ze zdjęciami ciekawych akapitów i kilka zapisanych notatkami zeszytów. Jakbym miała czytać książkę, która może zmienić coś w moim życiu, a nie notowałabym z niej ważnych kwestii, to uznałabym to za stratę mojego czasu. Ostatnią książką, która mnie bardzo poruszyła, a można ją zaliczyć do książek motywacyjnych, była książka Kamili Rowińskiej – Kobieta Niezależna.

2. Internet

Ok, wiem, bardzo ogólnikowo nazwałam ten punkt. Pod hasłem „inspiracje w internecie” kryje się ogromny zasób motywacji w postaci nagrań, darmowych szkoleń, webinariów, przemówień, artykułów, blogów. Wystarczy trochę poszukać. Mogę podać np. moje ulubione na dzisiejszą chwilę kanały na YT (dla zainteresowanych, link w menu obok), ale myślę, że to kwestia mocno indywidualna co każdego z nas inspiruje. Ja lubię oglądać Kamilę Rowińską, kanał SWPS’u czy Grzesiaka, ale lubię również kanały o organizacji, o języku angielskim, o języku polskim czy o lifestyle’u. Inspiracje można znaleźć wszędzie, zależy tak naprawdę do czego chcecie się zmotywować. Przykład: Do nauki (chociaż nie mam z tym większego problemu) motywują mnie zdjęcia bądź filmiki przedstawiające osoby uczące się lub podające porady w kwestii efektywnej nauki. I mogą to być truistyczne porady w stylu „Przewietrz pokój’ lub „Wyłącz wszystkie dystraktory”, ale zupełnie nie chodzi tu o kwestię merytoryczną. W tematach tak prozaicznych jak organizacja czasu, nauka czy moda, wystarczy mi oglądanie kogoś.

Jak oglądałam webinarium (Kamili Rowińskiej) dotyczące konkretnych kroków do osiągnięcia sukcesu na szczeblu biznesowym, poczułam niesamowitego kopa motywacyjnego, mimo, że Kamila nie mówiła Możesz wszystko jeśli bardzo chcesz, kluczyki do Ferrari już czekają w skrzynce pocztowej, a ty możesz iść walnąć się na łóżko i czekać na przelewy bankowe. Parafrazując jej słowa, można ująć je tak: Możesz wszystko, jeśli będziesz po to ostro zapier*alał, sukces nie przychodzi sam, trzeba na początku pracować dwa razy więcej niż reszta, z wielu rzeczy rezygnować, wiele poświęcić, trochę zaryzykować i być w tym cierpliwym. Przepraszam za przekleństwo, ale żaden poważny i wykształcony mówca nie chrzani o tym, że coś można mieć, jeśli ochota na to jest wystarczająco duża! Ja wiem, są tacy co tak mówią, ale kim oni są i co oni osiągnęli? Zamiast słuchać i bezmyślnie powielać takie treści, lepiej poszukać kogoś, kto naprawdę zna się na tym co mówi. Kamila dorastała w bardzo ciężkich warunkach, czasem nawet w skrajnym ubóstwie, mieszkała też w domu dziecka, dlatego podwójnie motywuje mnie do działania wiedząc, że teraz jest milionerką i to tylko za sprawą jej cholernie ciężkiej pracy – fizycznej i mentalnej! Jeśli jesteście zainteresowani obejrzeniem takiego webinarium – 27 września odbędzie się jego retransmisja. (Kliknij, by się zapisać)
Rejestracja nic nie kosztuje, na maila dostajecie link do przemówienia.
Ostatnio za sprawą książki Mów jak Ted, odkryłam stronę www.ted.com, na której macie dostęp do tysięcy przemówień bardziej lub mniej znanych prelegentów. Są one bardzo treściwe z racji ich trwania (zwykle jest to 15 minut).

3. Prasa

Nie ma dnia, żebym nie przeczytała jakiegoś artykułu. Moim ulubionym czasopismem jest niewątpliwie Focus Coaching, w którym zaczytuję się od około dwóch lat. Rzadziej, ale również często sięgam po gazety takie jak: Businesswoman life, Charaktery, Własny Biznes Franchising, a ostatnio również Sens. I teraz ciekawostka, bądź nie, ale czytam każdy artykuł po kolei, bowiem artykuł to kwestia kilku minut i nawet jak mam je zmarnować, ryzykuję. Niejednokrotnie w słabym tekście znajdowałam te jedno zdanie „perełkę”. Oczywiście, analogicznie do książek, złote myśli zaznaczam kolorem. Kiedyś zdarzało mi się kupować kobiecą prasę typu Cosmopolitan czy Glamour i raz na rok znajdowałam w nich artykuł, który mnie zainteresował, jednak obecnie szkoda mi na to miejsca i pieniędzy, mimo, że w porównaniu do wspomnianych wyżej gazet, te kobiece bywają nawet trzykrotnie tańsze.

4. Ludzie

Przyznam bez bicia – odkryłam to dopiero niedawno. Zwykle przedkładałam książki nad rozmowę z człowiekiem. Czytałam sporo książek o komunikacji. I szczerze? Mam wrażenie, że niewiele z nich pamiętam. Pewne książki i zawarta w nich wiedza są niczym, jeśli tego nie praktykujesz. Do tego, nie wszystkiego dowiesz się z książek. Pewne rzeczy odkrywasz dopiero w interakcji z ludźmi. Ludzie są niesamowici i mogą dać ci wiele więcej niż niejedna książka. W rozmowie z drugą osobą możesz dowiedzieć się czegoś nowego, szczególnie jeśli rozmawiasz z kimś kogo wyróżnia konkretna pasja/zainteresowania. W rozmowie z drugą osobą, poznajesz ją, a tym samym gatunek ludzki i odkrywasz wielokrotnie jak różnorodni jesteśmy. W rozmowie z druga osobą poznajesz też siebie samego. Ale tak niewiele osób potrafi teraz rozmawiać.. To sztuka, której uczę się od jakiegoś czasu.
Bycie nastawionym na słuchanie, a nie na nieustanny bełkot, którego nie da rady przerwać, to jest coś pięknego. Przykro mi to mówić, ale mam dosłownie kilka osób w życiu, z którymi naprawdę lubię rozmawiać. Ja jestem na pracochłonnym etapie wyrabiania u siebie cech, które mam nadzieję, że sprawią lub już sprawiają, że mogę być również u kogoś na takiej liście. Ludzie naprawdę mogą inspirować, tylko trzeba im na to pozwolić.
Kocham słuchać ludzi, którzy się czymś pasjonują, to po nich tak dobrze widać! Ten entuzjazm, ten błysk w oku, to zachęca dużo bardziej niż jakiś tam mówca motywacyjny, którego jedynym osiągnięciem jest to, że stoi na tej scenie i ma za to wynagrodzenie równe wartości kawalerki. No, może kawalerki w Zabrzu, ale zawsze.
A jak widzę tych ludzi w akcji, jakiejkolwiek akcji przejawiającej ich zapał, czuję autentyczne wzruszenie. Jak Boga kocham, chcę mi się ryczeć jak widzę pasję u drugiego człowieka. Czy tańczy, czy śpiewa, czy robi szaliki na drutach, jak widzę, że robi to z miłości, to kradnie i moje serce.

No więc kochani. Jak widzicie, proste rzeczy. Jakaś gazeta, jakaś książka, filmik. Banalne, prawda? No właśnie banalne. Takie jest, takie ma być! Niektórzy szukają inspiracji nie wiadomo gdzie, a nie trzeba się strasznie wysilać. We wspomnianej książce Kobieta niezależna Kamila przeprowadzała wywiady z różnymi kobietami sukcesu. I jedna z tych kobiet na pytanie Skąd czerpiesz motywację? odpowiedziała:
Motywacja płynie ze środka. Są ludzie, którzy mają potrzebę czegokolwiek. Oraz tacy, którzy jej nie mają. I nieważne, jak mocno byś ich pompowała z zewnątrz, to motywacji nie możesz im sprezentować. Z tym człowiek się rodzi. I są to bardzo radykalne słowa, może parę lat temu bym się z nimi nie zgodziła, ale poznałam wielu ludzi, przeprowadziłam wiele rozmów (takich na głębszym poziomie) i mogę przyznać rację autorce tych słów. Jednak, co ważne, ona nie pisze tego w złym tonie! Nie wszyscy muszą być nastawieni na sukces, na motywowanie się, na wspinanie się po szczeblach kariery, na zakładanie rodziny i to jest wszystko ok. Jednak ta książka, ten cały mój post, ba!, ten cały mój BLOG, nie jest dla takich ludzi. Oni przeczytają tekst, który właśnie kończysz i parskną śmiechem. Motywacja? Coaching? To wszystko to jedna wielka manipulacja i robienie z ludzi idiotów! Ile razy to słyszałam.. 😉 I ok. Przestałam z tym walczyć. Są to po prostu ludzie o charakterze tradycjonalistów, którzy stoją w miejscu, czego ja nie krytykuję, jednak nie będę udawała, że mnie taka postawa zachwyca i nikogo nie będę tu do takowej zachęcać.

Dajcie znać czy dotrwaliście do końca! I napiszcie, jak to jest u was z motywacją. 😉 Czy w ogóle jej potrzebujecie, jeśli tak, to jak te motywowanie się u was wygląda!

Buziaki.

Reklamy

18 comments

  1. Nie wszyscy muszą być nastawieni na sukces, na motywowanie się, na wspinanie się po szczeblach kariery, na zakładanie rodziny i to jest wszystko ok – podpisuję się pod tym. W obecnej pogoni za tym, aby być najlepszym we wszystkim, zapomina się o zwykłym luzie, o tym, że nie każdemu się chce. Stanowisk menadżerskich jest niewiele, więc gdyby wszyscy byli megaambitni, to nie byłoby komu pracować na niższych szczeblach.

    Może ten wpis Cię zainteresuje: https://obiegowka.com/2016/05/20/fsst/

    Polubione przez 1 osoba

  2. Odkrywam ostatnio punkt Prasa – niby nic odkrywczego, a jednak coraz mniej osób kupuje tradycyjne magazyny. Skusiłam się niedawno na „Zwierciadło”, trochę przez przypadek, a po kilku artykułach przyszło mi parę nowych pomysłów na kolejne wpisy blogowe. Więcej, niż przy czytaniu wartościowych książek 🙂 W prasie jest ten plus, że w niewielkiej objętości zmieszczone jest wiele tematów, treść tekstów skondensowana, a więc pada sporo ważnych zdań. Działanie nie tylko motywujące, ale i inspirujące do własnej twórczości!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Warto jest pisać o tym, co się lubi w jesieni, żeby po to sięgać jak człowiek przemarznie na kość, będzie miał problem z wstawaniem, gdy jeszcze jest ciemno lub będzie marzł, mając na sobie dwa swetry. Z tego powodu lubię też jesienne zdjęcia 😀 Ale może nie w nadmiarze…

    Fajne przykłady. Ja jeszcze na Tedzie oglądam filmiki, niektóre z nich są strasznie inspirujące. A jak nie to i tak z każdego się chociaż małego drobiazgu dowiem.

    Lubię to

    • Nie no, jesień jest super, ale masz rację, czasami można w tym zimnie zapomnieć o jej pozytywach i wtedy takie posty przychodzą z pomocą 😀 Ted jest super, kiedyś pewnie o tym napiszę coś więcej, bo mało ludzi kojarzy tę konferencję 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Dobra, przeczytałem wszystkie posty z bloga, jestem pod wrażeniem. Czekam na więcej. Pisz, bo robisz to ciekawie, masz swój styl, czuć, że jesteś inteligentna (dystans + poczucie humoru), posty nie są sztywne.
    Brawo i piona! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ja utknęłam na 4. ładnych parę lat temu. A tak ostatnio to głównie na jednym człowieku: sobie. Wiem, że gadanie do siebie to raczej żadna pozytywna wróżba, ale jakoś tak mi najłatwiej zainspirować się sobą i zmotywować do ruszenia tyłka. Wszelkie smutki jesienne najlepiej przechodzą, kiedy zaczynam się nudzić. Bo jak nie mam co robić, to ja już sobie znajdę interesujące zajęcie… 😉

    Pozdrawiam! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Przyznam szczerze, że do Pawlikowskiej nigdy nie sięgnęłam. Pracowałam w Empiku i jeśli chodzi o jej książki to schodziły głównie te z serii „Blondynka na językach”. Ale wierzę, że może być bardzo inspirującą osobą 🙂

      Lubię to

  6. U mnie z motywacją jest różnie. Jak jest coś, ktoś do czego się palę, to motywacja kompletnie jest mi niepotrzebna samo „chcę” wystarcza 🙂 gorzej jak coś powinnam zrobić, oj to wtedy chyba najbardziej motywuje mnie własna wyobraźnia, np o tym, że jestem to co muszę osiągnąć już mam 🙂 Poza tym ludzie, tak jak napisałaś i książki. Polecam serdecznie „Biegnąca z wilkami” Clarissa Pinokla Estes i „Wielka magia” Elizabeth Gilbert. Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s