#19. Schadenfreude – nowy wymiar zazdrości?

Szczęście to takie felerne słowo. Zapytany o wymarzoną wizję przyszłości, odpowiesz, że chcesz być po prostu szczęśliwy. Ten, kto cię pytał, kiwnie głową w przejawie aprobaty, ale w myśli skrzywi się raczej w beznamiętnym odczuciu ciemnoty. Ludzkość od starożytnego Greka głowi się nad ukuciem jakiejś w miarę sensownej definicji szczęścia, a ty tak po prostu mówisz, że chcesz być szczęśliwy?
Nikogo nie dziwi postęp technologiczny, nikogo nie dziwią choroby cywilizacyjne XXI wieku, przestaje już dziwić kolejny wydany poradnik, bo przecież wiemy już z nich jak jeść, jak się ubrać, jak się umalować, co mówić, czego nie robić, jak żyć, a jak nie żyć, jak przeżyć bunt robotów czy jak bezpiecznie uprawiać lesbijski seks sado-maso. I mimo, że poczucie szczęścia to teoretycznie gwiazda przewodnia naszej rasy i jesteś pewny, że szczęście to idealna odpowiedź na wartość jaką chcesz wyznawać za kolejne 5, 10, 15 lat, to nie masz w zasadzie pewności co to dla ciebie oznacza.

Nie chcę robić z was półgłówków, nieświadomych swoich przekonań, wiem, że większość z was powie, że szczęście to składowa wielu czynników i już mogę zacząć wymieniać za was: rodzina, zdrowie, spełnienie w pracy, i tak dalej… I z tym wszystkim, rzecz jasna, się z wami zgodzę. Poczujmy się jednak na chwilę jak jeden, złożony organizm. Nazwijmy ten organizm Polską. I do listy czynników dodajmy sztandarowy element narodowego zadowolenia – Schadenfreude. Brzmi równie wdzięcznie jak Weltschmerz i ma podobne znaczenie, bo chociaż Weltschmerz oznacza ból istnienia, a Schadenfreude przyjemność z cudzego nieszczęścia, to i tak oba te terminy oznaczają po prostu tyle co ból dupy. Mało kiedy posiłkuję się Wikipedią, ale tym razem skorzystałam z opisu tam zawartego, który mówi nam, że: Termin ten powstał poprzez połączenie niemieckich słów Schaden (szkoda, strata) i Freude (radość). Jak dla mnie, w dalszym ciągu Ból Dupy.
Przepraszam, jeśli uraziłam czyjeś poczucie dobrego smaku. To nie jest blog dla wrażliwych oczu.

Chcąc więc zatem iść z duchem czasu, trzeba wejść na Wyższy Poziom Zazdrości, który jawi się już nie tylko zawiścią wobec tych, którym powodzi się lepiej od nas, ale i poczuciem triumfu, podczas obserwowania tych, którzy z jakiegoś powodu, nie radzą sobie z czymś tak dobrze (może tylko w naszym mniemaniu) jak my.
Mamy serwisy społecznościowe, mamy marketing, mamy konsumpcjonizm, mamy trendy, mamy wręcz „wytyczne” jak postępować, jak wyglądać, jak mówić, i jeśli z jakichkolwiek powodów, nie udaje ci się działać według normy to możesz być postrzegany jako odmieniec, jako dziwak, możesz wzbudzać politowanie lub możesz być zignorowany, jednak na pewno znajdzie się grupa ludzi, która twojemu „oryginalnemu” stylowi życia przypisze znaczenie porażki, z której będą oni czerpali źródło satysfakcji. Czemu? Satysfakcja rodzi dowartościowanie, a dowartościowanie to taka sterta cywilizacyjnego gnoju, który każdy sobie usypuje jak może najlepiej. I powiesz, że ty się z tym zupełnie nie utożsamiasz, bo jesteś niczym ten Diogenes z Synopy, potrzebna ci do życia tylko beczka w której będziesz żył, jadł kanapki i robił siku. Jednak, niestety, mamy tak czasem jako ogół, jako ten złożony organizm o nazwie Polska, że czyjeś niepowodzenia budzą w nas gwiazdorstwo. Karmimy swoje poczucie wartości spostrzeżeniami w stylu „On ma mniej pieniędzy”, „Ma gorsze oceny”, „Ma mniej lajków pod zdjęciami na Instagramie”, „gorsze auto, nieudane małżeństwo i kiepską pracę”. Nie znamy okoliczności tych wszystkich „niepowodzeń”, ale tak naprawdę kogo to obchodzi. W geście zwycięstwa nad przegranymi, dobijamy ich żenującym podkreślaniem naszych sukcesów. Niech znają hierarchię.

James Harkin w swojej książce Trendologia pisze: Jeśli wiek XX ukształtowała władza ludu, to XXI stulecie kształtuje potęga Internetu.
Gdzie tam władza ludu do potęgi Internetu i wszechobecnego lansu oklepanymi komponentami „mody”, nie wiadomo w sumie przez kogo podyktowanej? I jakkolwiek to jest jeszcze w jakiś sposób uzasadnione zasadami psychologii tłumu, tak Schadenfreude jest już przykrą konsekwencją owej internetowej siły, którą nawet wstyd jest uzasadniać.
Na koniec słowa Włodka Markowicza z jego książki Kropki:
(…) Miłość i nienawiść to końce tego samego kija. Dlatego tak łatwo możesz przeskakiwać między miłością, a nienawiścią. Dopóki nie pozbędziesz się potrzeby akceptacji, dopóty będziesz od tego kija zależny, będzie cię smagał i smyrał jednocześnie. Będziesz czuł się dobrze, żeby za chwilę znowu czuć się źle.

Niech szczęście będzie dla nas czymkolwiek.
Byle nie nieszczęściem innym.

Dajcie znać co myślicie.

Reklamy

22 comments

  1. Świetny tekst. czytałam z zapartym tchem. I tylko jedna myśl przyszła mi do głowy. Z szczęściem jest prosto. To stan umysłu. Nikt ci go nie da. Sam decydujesz czy chcesz być szczęśliwy, czy nie. Wybierając bycie szczęśliwym (ale tak na serio, prosto z trzewi) automatycznie zrzekasz się radochy z cudzego nieszczęścia.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję bardzo, cieszę się, że tekst się spodobał! Nie wiem jednak czy ze szczęściem jest tak prosto.. Jest to stan umysłu, racja, ale fakt, że ogromną rolę odgrywa tu umysł, trochę kwestię komplikuje. Nasze mózgi i ich funkcjonowanie to jednak nie takie oczywiste zagadnienie 😀 W każdym razie, o szczęściu, osobno, pisałam w moim innym tekście. Jak odkryje się swój osobisty przepis na to jak być prawdziwie szczęśliwym z życia, wtedy masz rację, nie żywisz się nieszczęściem innych. Tylko czy przeciętni ludzie są na prawdę szczęśliwi?

      Polubione przez 1 osoba

  2. To takie przykre, że gdzie się nie ruszę wszędzie widzę ten niemiłosierny ból dupy dosłownie każdego. Bo ja osobiście tego nie odczuwam, nie interesuję się w taki sposób innymi ludźmi – moje życie mnie satysfakcjonuję, na tym się skupiam i biegnę do przodu. Gdyby każdy pilnował siebie, a nie dokładnie skupiał się na innych i analizował czyjeś życia to chyba termin „schadenfreude” nie miałby prawa bytu 😛 Świetny tekst, do następnego!

    Polubione przez 1 osoba

    • Dobrze, że istnieje, nie miałabym o czym pisać 😀 Żartuję oczywiście 😉 Jest to przykre, ale tak jak mówisz, warto starać się to w praktyce ignorować i być przykładem, że można inaczej, nie kosztem drugiego człowieka.
      Dzięki za komentarz, pozdr! ❤

      Polubione przez 2 ludzi

  3. O tak. Najgorzej jest, jak się parę osób z takim bólem dobierze i wspólnie analizują życia wszystkich na około. I jeszcze nakręcają się wzajemnie. Nie jestem pewna, czy bardziej mnie to przeraża, czy bardziej podziwiam ilość wysiłku i czasu włożonych w tę czynność.

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Mnie wiele lat temu naszła taka refleksja nad szczesciem- głupcy są szczęśliwi. Im jesteśmy bardziej świadomi, tym trudniej nam osiągnąć prawdziwe szczęście. Zrozumienie swoich ograniczeń, przeszkód zewnętrznych, konstelacji zdarzeń, przypadków, nawet religia – to wszystko komplikuje nam w gruncie rzeczy prosta drogę do szczęścia. Dla mnie osobiście, szczęście to spokój ducha.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 2 ludzi

    • Cześć 😉 Dzięki za komentarz. Czy się zgodzę? I tak i nie 😉 Zrozumienie swoich barier może człowieka unieszczęśliwić, masz rację, ale moim zdaniem może mu też wiele uświadomić, i ostatecznie poprowadzić do szczęścia. Ale każdy ma swoją definicję szczęścia, ten tekst nie jest w istocie o tym, by ją tworzyć i jaka ona jest, bo o tym pisałam kilka postów niżej. Dopóki nie ranimy innym i działamy moralnie stosownie, możemy spełniać się w naszym własnym (!) szczęściu bez ograniczeń 🙂 Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  5. Zdecydowanie trafiłaś w sedno 🙂 Czasami zauważam to też u siebie, jednak na szczęście coraz rzadziej – głównie, gdy jestem w wyjątkowo paskudnym humorze 😀 A czym dla mnie jest szczęście? Hm, myślę że mogę tak dosyć odważnie powiedzieć, że doświadczyłam kilka razy w życiu uczucia szczęścia. Wiesz, nie takiej zwykłej radości czy ekscytacji, tylko właśnie szczęścia. I to uczucie u mnie pojawiało się zawsze, gdy moja relacja z Bogiem była naprawdę mocna. Pełne zaufanie, wewnętrzny spokój i postępowanie zgodnie z tym, co podpowiadało mi sumienie. Ogólnie jest to dla mnie stan, w którym nawet gdy wszystko się wali, to mam świadomość, że i tak będzie dobrze, a nawet lepiej. Pewnie zabrzmiało to strasznie idealistycznie 😀 Niestety trochę brak mi wytrwałości, więc długo tego szczęścia nie podoświadczałam na razie.

    Polubione przez 2 ludzi

    • Dziękuję za komentarz ❤ Rzecz jasna, ja też zauważam u siebie czasem to o czym napisałam, myślę, że jakby tak nie było, to i tekst by nie powstał, bo nie umiałabym tego dobrze opisać 🙂 O szczęściu i czym ono jest dla każdego z nas pisałam parę postów niżej. Tu chciałam konkretnie ująć tę kwestię w oparciu o termin Schadenfreude. Z tego co wnioskuję, nikogo nie krzywdzisz będąc w dobrej relacji z Bogiem. Takie rodzaje źródeł szczęścia nie wpływają źle na innych, bo te zadowolenie wynika z Ciebie samej. Zresztą, o wierze post na pewno się pojawi i myślę, że całkiem szybko 😉
      Dużo prawdziwego szczęścia zatem życzę ❤ Pozdrawiam!

      Polubione przez 1 osoba

  6. Bardzo dobry tekst i mnóstwo trafnych spostrzeżeń. Niestety, choć garstka ludzi będzie miała świadomość w tej kwestii, to zawsze będzie istniało spore grono osób – moim zdaniem sfrustrowanych i niezadowolonych ze swojego życia, które zgodnie ze schematem będą krytykować innych. Najbardziej przygnębiające jest to, że zwykle krytykują dla samego krytykowania …

    Polubione przez 2 ludzi

  7. Cieszę się, że w końcu to jakoś nazwali! Ja już od dawna widzę zjawisko cieszenia się z cudzego nieszczęścia,nawet w rozmowie z rodzicami dzieciaków, z którymi pracuję, często o tym mówię, jeśli zauważam takie coś. Ciekawie napisane, dzięki!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s