#22. To był rok wina, mopsów i tony książek – krótkie podsumowanie 2016

Dopóki wino, które prezentujesz komuś pod choinkę nie nazywa się Trzepimózg, skarpetki są w dobrym rozmiarze, a słodycze nie są przeterminowane – człowieku, robisz to dobrze! Nie musisz czytać każdego poradnika dotyczącego prezentów świątecznych. Z jakiegoś powodu, co druga blogerka, stwierdziła, że wino jest zbyt oklepaną propozycją i napisała z tej okazji post, przedstawiając listę Wcale-Nie-Oklepanych pomysłów na prezent. Starałam się omijać je szerokim łukiem, absolutnie wykluczając tym samym opcję podzielenia się własną listą. To samo miałam poczynić w kwestii Sylwestra i Nowego Roku. Planowałam od razu rzucić zarówno was, jak i siebie samą, na głęboką wodę poprzez kolejny post z serii o nauce. Po dłuższych rozważaniach (naprawdę długich, minął prawie miesiąc) doszłam do wniosku, że dobrze byłoby jednak zrobić jakieś podsumowanie poprzedniego roku. Jak każda szanująca się blogerka.

2.01
Założyłam Tindera. Nie potrzebowałam wiele czasu, by zorientować się, że strzała Amora to mnie tam raczej nie trafi, jednak aplikacja niejednokrotnie poprawiała mi nastrój dzięki wiadomościom użytkowników. Bądźmy szczerzy, na Tinderze składają ci głównie oferty seksu. Kiedyś uwzględniłam w opisie, że interesuje mnie psychologia, studiuję coaching i od tej pory, treść ofert uległa zmianie diametralnej. Już nie proponowali seksu, teraz proponowali seks tantryczny.
Aplikację usunełam 17 lutego, tracąc wiarę w ludzkość.

20.03
Wzięłam udział w konkursie Papaya Young Directors na najlepszą eksplikację reżyserską, mimo, że nie miałam (dalej nie mam) zielonego pojęcia o reżyserii, a słowo „eksplikacja” musiałam googlować. Długo się tym ekscytowałam, na trzy godziny przed końcem wysyłania prac pisałam swoją, będąc pewną, że wygram, dostanę 25 tysięcy i nakręcę pierwszy film, który będzie reklamą pokazywaną w TV, a tak się nie stało i byłam bardzo rozczarowana.

Po 20.03…
Drugi semestr studiów, nie pamiętam dobrze tego okresu oprócz tego, że wszystko w sesji zdałam w pierwszym terminie i mogłam szybko pójść do pracy, po raz kolejny utwierdzając się w przekonaniu jak bardzo nie lubię pracować i jak wiele muszę zrobić, by nie skończyć za kasą, tylko z kasą.
Sierpień był bardzo kulturalnym miesiącem, odwiedzałam wystawy, chodziłam na koncerty jazzowe, kabarety, sztuki teatralne, pojechałam też na pierwszy w życiu festiwal do Krakowa, gdzie pierwszy raz doświadczyłam spania pod namiotem, co też mnie uświadomiło jak bardzo nie jestem do tego przystosowana. W sierpniu przybliżyłam sobie również sylwetkę Kamili Rowińskiej, na punkcie której przez ok. pół roku miałam dużego hopla, dzięki której również pojechałam na Życie Bez Ograniczeń 1 października. Teraz jest 6 stycznia, jest -20 stopni, a Kamila dodaje zdjęcia z plaży w bikini, więc lubię ją coraz mniej.

11.12
Finał Szlachetnej Paczki. Powinnam napisać 10-11, ale 10-ego miałam ogromną migrenę (jeśli jeszcze nie wiesz, migrena to mój znak rozpoznawczy). Tak więc, 11-ego grudnia mogłam doświadczyć efektów pracy jaką dokonaliśmy przez wcześniejsze tygodnie. Miałam o tym napisać osobny post, ale co miałabym wam napisać? I tak cokolwiek bym nie napisała, musiałabym to zwieńczyć słowami „Tego nie da się opisać, trzeba to przeżyć osobiście”. Taka prawda, tego nie da się opisać, trzeba to przeżyć osobiście.

Ten rok nie był rokiem wielkich zmian, poza tym, że poznałam kilka fajnych osób, po raz pierwszy miałam alergię przez prawie cały rok, zmieniłam fryzurę, pokochałam jeszcze bardziej mopsy i second handy, pogorszyła się moja sytuacja z kolanami, przez co musiałam zrezygnować z siłowni, a zestaw fitnesowy wystawić na OLX (właśnie, nie chce ktoś?) oraz zakochałam się we Francji i Francuzkach. Miałam okresy przestoju, miałam też okresy gdzie w kalendarzu nie miałam wolnego centymetra na nowe zapiski, a ambicja wołała o więcej zajęć i mniej snu. Angażowałam się w nowe projekty, zakładałam sobie, że muszę czytać książkę tygodniowo, że muszę ustanowić sobie codzienne rutyny, a jak nie udało mi się czegoś odhaczyć to byłam w stanie chłosty emocjonalnej i mówiłam sobie: „Nie no, od jutra muszę się ogarnąć”. Byłam spragniona ciągłej dostawy wiedzy, nowych informacji, a, że pracowałam jakiś czas w Empiku, dostawałam oczopląsu od wszystkich książek jakie chciałam pochłonąć tylko (albo aż) po to, by wiedzieć więcej. Zapisywałam przeczytane książki i stwierdzałam „Nie, to wciąż za mało”.

Teraz siedzę, piję wino i mam poczucie, że ten rok będzie po prostu ok. Poprzedni rok nie przyniósł mi wielkich życiowych rewolucji, typu założenie rodziny czy przeprowadzka, ale dał mi ogromnie dużo nowych przemyśleń oraz wskazówek, które mogą zmienić rok następny. Dał mi wiele, bo przestałam już w większej mierze przejmować się nieistotnymi opiniami ludzi, którzy nie mają w moim życiu większego znaczenia, a dzięki temu żyję teraz w coraz większej zgodzie z samą sobą. Pod koniec 2016 roku zaczęłam spełniać swoje marzenie, takie, które kiełkowało we mnie od wielu lat. Z niczym się nie śpieszę. Wiem, że czas leci szybko, ale mam 22 lata, mogę błądzić, mogę się potykać, próbować i płakać, że nie wyszło, a dwa dni później wyciągać wnioski i próbować znowu czegoś nowego.

Jestem Kasia. Studentka trzeciego semestru Doradztwa filozoficznego i coachingu. Blogerka. Redaktorka magazynu studenckiego Suplement. Miłośniczka kawy. Miłośniczka mopsów, ale póki co mam tylko poduszkę z mopsem i tabliczkę „Tu mieszka najbardziej rozpieszczony mops na świecie”. Jestem mentalnie dużo młodsza niż 22 lata i bardzo mi z tym dobrze. Dziś kocham Francję, ale kto wie, może jutro to będzie Korea? Dziś wstanę o 6:00, zrobię 200 brzuszków (i wyląduję na OIOMie), przeczytam pół książki, wypełnię wszystkie 126 zadań z listy do zrobienia i położę się spać o 3:00 z poczuciem produktywnie wykorzystanego dnia, a jutro wstanę o 13:00 tylko po to, by się wysikać i zrobić sobie kawę i bułkę z szynką. Dziś chcę być coachem, jutro reżyserem, a pojutrze może będę chciała badać bieguny ziemskie? Oczywiście nie ma mowy o badaniu biegunów, bo wystarczy -1, żebym się czuła jak na Syberii, ale wiecie do czego zmierzam.
Cudownie jest robić co się chce – po pierwsze, nikogo tym nie krzywdząc, a po drugie, nie chcąc nikomu nic udowadniać. To jest moje postanowienie noworoczne. No i jeszcze chciałabym częściej pisać posty. I schudnąć. O, i jeszcze nauczyć się nowego języka! Kurde, miałam nie robić żadnej listy…

page
Wyjątkowo, bo nigdy tego tu nie robię, dodam zdjęcia. Podsumowanie tego roku. Pewnych sytuacji nie ma. Wiecie, to te, które spędza się bez telefonu w dłoni. 🙂
Reklamy

23 comments

  1. Wydaje mi się, że najważniejsze jest, żeby na spokojnie wyciągać wnioski z mijających lat. Było spoko, bo to i to, było beznadziejnie, bo to i to. Wydaje mi się, że podsumowania są dobre – pomagają z mniejszym strachem patrzeć w przyszłość, a przeszłości pozwolić spokojnie odejść 🙂
    P.S. Puglove forever! ❤

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dużo fajniejsze jest takie podsumowanie niż lista oklepanych prezentów (zawsze się czuję winna, jak je czytam, bo każda z pozycji przyszła mi przynajmniej raz do głowy).
    Swoją drogą, spotkanie z Tinderem też odebrało mi na chwilę wiarę w ludzkość. 😀

    Polubione przez 1 osoba

  3. Super podsumowanie, internet Cię potrzebuje! Bo mdło sie juz czyta jedno i to samo na każdym blogu. Jeśli chodzi o Tinder to być może ludzie jeszcze nie są gotowi na kogoś kto ma do zaproponowania swoją osobowość, a nie tylko seks 😄

    Polubione przez 1 osoba

  4. Hah! Super napisane 🙂 Ostatnie akapity o wstawaniu o 6 i pełnej motywacji przez cały dzień żeby kolejnego dnia nie zrobić nic produktywnego to cała ja 😀 Mój blog ciągle czeka na podsumowanie roku ale chyba się nie doczeka, a szkoda, bo fajnie po jakimś czasie przeczytać o swoich sukcesach, planach, nie planach, czy po prostu o tym jak patrzyliśmy wtedy na świat 🙂
    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s