Czy stres może być dobry?

Zerówka. Występy publiczne były rzadkością, z oczywistych względów wypierane były przez objadanie się pomidorówką w stołówce, leżakowaniem i udawaniem fryzjerki czesząc łysego kolegę [tak było, pozdrawiam Kamila]. Mimo wszystko, jak już były, pławiłam się w blasku sławy, nosząc stroje o nazwach niemożliwych mi aktualnie do sprecyzowania i mimo ustalonej sumiennie choreografii, moim głównym zajęciem na scenie zawsze była kaskada śmiechu [tak było, pozdrawiam Olę]. Trudno więc powiedzieć, żebym się jakoś specjalnie emocjonalnie angażowała w te sceniczne popisy.
Podstawówka. Tu zaczęły się schody. I z każdym kolejnym rokiem były one coraz trudniejsze do pokonania. Już nie było blasku sławy i, mimo, że zdarzało mi się występować publicznie, to był raczej to potok napierających myśli, z których 99,99% to były błędne przekonania, że wszyscy obserwujący czatują na jakąś moją gafę. Zaczęły się bóle głowy, jąkanie i spadająca samoocena. Samoświadomość rosła, a wraz z nią rósł stres, którego nie umiałam okiełznać.
Musiało minąć wiele lat. Wiele lat obserwacji, praktyki i czytania poradników na temat jak wykorzenić te pioruńskie napięcie z mojego organizmu. Jak ktoś mi mówił o pozytywnym stresie, myślałam, człowieku.. – pozytywny to może być wolny piątkowy wieczór bez presji wychodzenia do ludzi, albo informacja o godzinach dziekańskich, ale pozytywny stres? Swojego czasu uważałam to za oksymoron.

Ok, ale robi się trochę autobiograficznie, więc może przejdźmy do odrobiny biologii.
Postaram się nie zanudzić.
Zacznijmy od tego, że rozpatruje się często stres pod kątem psychologicznym i słusznie, jednak nie zapominajmy, że jest to jak najbardziej biologiczna reakcja organizmu. Kora nadnerczy wydziela tzw. kortyzol, czyli hormon stresu. Przy jego nadmiarze dochodzi do tzw. triady stresu i są to zmiany typu: powiększenie tej kory, zmniejszenie objętości węzłów chłonnych czy owrzodzenie żołądkowo-jelitowe.
Informacje z zewnątrz trafiają do „centrali”, czyli wzgórza, następnie są przetwarzane w korze sensorycznej, a reakcje emocjonalne są aktywowane dzięki ciału migdałowatemu. Ciekawostka: kora sensoryczna może być pominięta, jeśli mamy do czynienia z szybką reakcją, np. zagrożenie->ucieczka. W całym tym procesie, może brać udział również hipokamp, ale to jest tak ciekawy narząd, że zasługuje na osobny artykuł.
NIE ZIEWAJ!
To jest biologia, to jest Twój organizm, nie trzeba się w to jakoś specjalnie wtajemniczać, ale dobrze jest co nieco wiedzieć. Ta mini próbka wiedzy miała na celu utwierdzenie was w przekonaniu, że stres jest czymś naturalnym, odpowiedzialne są za to konkretne narządy, więc wasze zimne ręce czy szybkie bicie serca przez randką z laską z Tindera to naprawdę nic niepokojącego i nie trzeba tego konsultować z lekarzem ani z farmaceutą. Ona wam się podoba, wy chcecie wypaść dobrze, a organizm wam to pokazuje.

Istnieje też oczywiście dystres, czyli stres długi, silny, powodujący uszkodzenia, wywołujący choroby, które mogą nawet prowadzić do śmierci. No, ale nie będziemy się dołować.
Napisałam na początku tekstu, że swojego czasu uważałam „dobry stres” za oksymoron. Stanowiłabym ewenement wśród ludzi jakkolwiek powiązanych z psychologią, uważając, że dobry stres na prawdę istnieje. Stres może być pojmowany jako pozytywny, jeśli w ostatecznym rozrachunku przyniesie pozytywne konsekwencje bądź kiedy ratuje nam życie. Zauważcie jednak, że często stresujecie się przed ważnymi wydarzeniami. Mogą mieć dla was znaczenie. Może boicie się porażki albo macie złe doświadczenia z podobnymi sytuacjami w przeszłości. Widzicie, stres może nam wiele uświadomić, może nas nauczyć wiele nowego, może pomóc nam kształtować nasz charakter. I ktoś może powiedzieć, że każdy na stres reaguje inaczej, a co za tym idzie, może znaleźć się osoba, której charakter się nie ukształtuje, a zrujnuje. Tylko, że w takim przypadku mamy do czynienia ze stresem, który jest praktycznie nieustanny, a nie o takim mowa w tym tekście.

Mój blog to nie jest książka z biologii, ani nawet jej streszczenie. Moimi postami chcę często wzbudzić u was jedynie iskrę, zajawkę, do tego, by potem samemu kontynuować poszerzanie tematu. Chciałam wam zwrócić uwagę, że stres jest ważny i, mimo, że niepożądany, to jest nieuniknionym elementem naszego życia. Trzeba przestać z nim walczyć, a zacząć umieć z nim żyć tak, by robił jak najmniej szkody, a dostarczał nam nowych lekcji. Jak w aikido.

Na dziś tyle. Piszcie w komentarzach cokolwiek przyjdzie wam na myśl po przeczytaniu tego posta. Dyskutujmy! Na kolejny post zapraszam was w najbliższym czasie – będzie to recenzja książki. 😉

Reklamy

8 uwag do wpisu “Czy stres może być dobry?

    1. No tak, zapomniałam wprowadzić nazwy pozytywnego stresu, dziękuję za uzupełnienie 🙂 Bardzo rzadko w ogóle spotykam się z tym określeniem, dużo częściej ze słowem dystres. Nie powinno to jednak dziwić, dużo częściej mówi się o negatywnych skutkach stresu. Jak na to patrzysz ze swojej perspektywy?

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ja pracuję nad swoim stresem od 2010 roku, przerobiłam naprawdę wiele. Oczywiście, zdarza mi się, że przyprawia on o ból głowy i brzucha, ale w większości przypadków przekuwam go na mobilizację. Nie boję się go, a jak Twój stres?:D

        Polubienie

  1. Po przeczytaniu Twojego wpisu zastanowiłam się chwilę. Rzeczywiście, są osoby, które często osiągają swoje cele dzięki pozytywnemu stresowi (w moim otoczeniu mogłabym wskazać kilkoro) – stres po prostu staje się motorem ich działań. Osobiście, też mogę wymienić sytuacje, w których pozytywny stres bardzo mi pomógł. Jednak jest dużo więcej przykładów, w których narobił bałaganu 😛 Aktualnie jestem na etapie nauki „działania spokojem” 😉 Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za komentarz! Tak, ja też raczej widzę więcej wad aniżeli zalet stresu, ale warto właśnie nieco zmienić myślenie o nim, bo to też może przeważyć szalę na korzyść zalet! 😀 Jak wygląda u Ciebie ta nauka działania spokojem, powiedz coś więcej? 🙂

      Polubienie

      1. U mnie jest to dość żmudny proces przestawiania swojego myślenia 🙂 Zawsze, jak zaczynam się denerwować, ochrzaniam się, biorę kilka wdechów i podchodzę do sprawy na spokojnie. „Bez spiny, na pewno będzie dobrze, osiągnę wszystko, co zamierzyłam, NA PEWNO!” – potęga podświadomości, pozytywne myślenie i powoli do przodu 🙂 Dla choleryka jest to dość trudne, ale do wyćwiczenia 🙂 Od kilku lat tak działam i widzę postępy – nie muszę się tak często ochrzaniać, bo po prostu jestem spokojna i działam 😛

        Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Tę książkę musisz przeczytać – recenzja „Coaching w sytuacji kryzysu” – Sfera Rozwoju

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s