#27. Sfera Czytelnika: możesz się w końcu zorganizować? Czyli czy warto sięgnąć po „Życie i praca”

Hej, czytelnicze świry. Pewnie też macie takie książki, które lubicie, które omijacie i, obok których dosłownie nie możecie przejść obojętnie. Idąc do kasy, w waszych głowach rodzi się wizja jedzenia chleba z masłem przez dwa tygodnie, braku prądu i ciepłej wody, ale uciecha płynąca z zakupu nowej książki Trzeciej Kategorii, winna wynagrodzić brak tych podstawowych potrzeb. No właśnie, podstawowych? Paru antropologów i filozofów by się znalazło, którzy odpowiedzieli by nie, dodając do tego, że potrzeba tworzenia i rozwoju wewnętrznego jest dużo ważniejsza niż potrzeba zjedzenia precelka i popicia go małą czarną. This dispute is pointless. Wiadomo, że kawa i tak wygra w każdym sporze. Jednak, naturalnie, czytać warto. Oby tylko nie uprawiać przy tym tsundoku, czyli nie kupować książek, które potem zamiast zbierać pochwały, zbierają tylko kurz na półce.
Po to właśnie ja czytam dla was, byście już nie musieli kupować, czegoś czego potem macie nie przeczytać albo, co równie mroczne w perspektywie – przeczytać i być nieukontentowanym. Długo miałam obsesję na punkcie książek o organizacji, która to paranoja wynikała niewątpliwie z mojej idée fixe, że jestem wciąż za mało zorganizowana i, że potrzebuję od groma tych wszystkich notesików, by robić listy oraz zakreślaczy, by te listy potem obramowywać kolorkami, co w rzeczywistości może sprawić, że traci się czas na głupie przystrajanie formy, kosztem czasu, który można by poświęcić na odfajkowanie konkretnej rzeczy z tej parszywej listy.
Napiszę krótko o książkach z tej tematyki. Przeczytałam ich wiele, przykłady:

  • Organizacja czasu – Jeffrey J Mayer
  • Podręcznik dla zapracowanych kobiet (hehe) – Mary Hartley
  • Zarządzanie sobą – Kożusznik, Adamiec
  • Zarządzanie czasem – Brian Tracy
  • Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności – David Allen
  • Sztuka planowania –  Dominique Loreau

No i powiem Wam, że długo nie miałam w rękach żadnej książki o organizacji, ale jak zobaczyłam książkę od Davida Allena Życie i praca. Jak znaleźć czas na wszystko – stwierdziłam, że muszę ją przeczytać, z prostej przyczyny – GTD, czyli sztuka bezstresowej efektywności była tak dobra, że ta na pewno będzie równie trafiona.

Zacznijmy od plusów.
Jest to dobry suplement do GTD. Jak ktoś zafascynował się poprzednią książką, to kontynuowanie ideologii Allena będzie mu również odpowiadało w Życie i praca.
Jest tu pełno złotych spostrzeżeń nadających się na opatrzenie ładną ramką i powieszenie sobie nad łóżkiem. Czytając tę książkę, zawsze miałam obok siebie, oprócz kawy, plik samoprzylepnych karteczek. To must have. Pozwolę sobie przedstawić wam kilka zaznaczonych fragmentów. Podzieliłam je na kategorie i oddzieliłam od siebie, by było to dla was czytelne i przejrzyste.

Odnośnie notowania:

Sam fakt, że macie przy sobie coś do notowania, jest już pewnego rodzaju założoną afirmacją – skupiacie tym samym część świadomości na potencjalnych wartościach płynących z waszego myślenia. Zachowujecie się tak, jakby za każdym razem można było zapisać coś cennego, a to droga do tego, by stało się to samospełniającą przepowiednią.

Niezanotowane nigdzie zadania wykazują niesamowitą tendencję do pojawiania się na powierzchni i przypominania o sobie w najdziwniejszych momentach, na przykład kiedy leżycie w łóżku w środku nocy.

Odnośnie zarządzania sobą…

Nie można tak naprawdę zarządzać czasem; czas po prostu istnieje. Tym, czym możecie zarządzać, jesteście wy sami – wasze skupienie i uwaga.

Utrzymywanie wszystkiego w porządku i pod kontrolą może stać się zaburzeniem w momencie, gdy za pomocą takich zachowań będziecie chcieli uchronić się od zwracania uwagi na poważniejsze problemy. Zazwyczaj ten syndrom nierównowagi jest wyrazem nadmiernej kompensacji braku kontroli w bardziej znaczących obszarach naszego życia.Nie twierdzę, że musicie wiedzieć jaki jest cel waszego życia; w ogóle nawet nie musicie go posiadać. Możecie mieć poczucie całkowitej jasności, nie mając tego typu przemyśleń i nie zastanawiając się nad takimi kwestiami, pod warunkiem, że takie pozbawione trosk i myśli rozumowanie jest rzeczywiście szczere i autentyczne.


Odnośnie planowania…

„Mama” to nie jest temat, z którym można coś zrobić. „Wyprawić mamie wspaniałe sześćdziesiąte urodziny” – to konkretny cel, który może dać jasność co do kierunku i punktów skupienia. Pojęcie „mama” i tego zadania nie dzieli ogromny dystans, jednak w waszej psychice mogą dzielić je lata świetlne, jeśli nie zdefiniujecie jasno oczekiwanego rezultatu oraz działań, od których zaczniecie.

Oczywiście takich cytatów mam o wiele więcej, ale nie chcę was nimi przytłoczyć. Dla niektórych z was pewne kwestie mogą być odgrzewanymi kotletami, ale myślę, że każdy znajdzie w tej książce coś, czego wcześniej nie wiedział. Wielkim atutem metody GTD jest to, że jest oparta na coachingowej zasadzie pt: Wszystkie zasoby, które są ci potrzebne, masz w sobie, czyli, wymienia autor: kreatywność, motywację, inspirację i inteligencję. Oczywiście można się tu spierać, ale mówię wam, to typowe coachingowe podejście, kogo więc będą dziwić kolejne spory w tej dziedzinie? 😉

Minusy książki.
Zdecydowanie za długa! O samym fenomenie GTD Allen rozprawia ponad 50 stron. Już w pewnym momencie, zniecierpliwiona, zadawałam sobie wewnętrznie pytanie czy z tej książki wyniosę coś więcej o tej metodzie, oprócz tego, że jest po byku? Dlatego trzeba uzbroić się w cierpliwość albo po prostu ominąć ten fragment książki.
Allen zagrał trochę clickbaitowo, na okładce jest napisane „Jesteś studentem, zapracowanym rodzicem, właścicielem małej firmy, a może prezesem korporacji?”
No tak, David, jestem studentem, szkoda, że się jakoś specjalnie do studentów nie zwracasz, to samo tyczy się rodziców czy właścicieli małych firm. Rozumiem, że to, o czym autor pisze można odnieść do wszystkich tych zajęć, ale dobrze by było, żeby zwracał się też do kogoś innego niż tylko do korposzczurów.

Te minusy i tak mnie jakoś niespecjalnie zniechęciły, ale, by być obiektywna i stuprocentowo szczera, chciałam je tu też uwzględnić. Generalnie polecam. Cieszy mnie to, że Allen to nie jest taki organizacyjny freak i nie narzuca wszystkim, że perfekcyjna organizacja ma być teraz racją bytu Homo Sapiens. Zaznacza on w książce, że przez ostatnie dni każdy z nas został wystawiony na więcej bodźców niż nasi rodzice kiedyś przez miesiąc czy rok, nie wspominając już o dziadkach. Wie, że żyjemy w ciągłym stresie, wie, że umysł jest w rzeczywistości upośledzony pod względem pamiętania czy przypominania, wie też, że to mit, że „zorganizowanym trzeba się urodzić”, dodając przy tym, że jest to proces nabywalny. A na koniec – autor podkreśla fakt, że w życiu chodzi o utrzymywanie równowagi, a nie o nieustanne ustalanie granic między życiem, a pracą, wskazując przy tym na kluczową kwestię jaką jest wyeliminowanie czynników rozpraszających i bycie skupionym na swoim działaniu.

Widzimy się w przyszłym tygodniu! Napiszcie co sądzicie o tej książce, co sądzicie o organizacji, jak to wygląda u was i czy możecie podzielić się ciekawymi materiałami w tym temacie!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu GWP:
www.gwp.pl/
www.gwp.pl/zycie-i-praca-jak-znalezc-czas-na-wszystko.html

Zapraszam was również na mój fanpage:
www.facebook.com/sferarozwojublog/

Oraz na krótką rozmowę z moją skromną osobą na blogu FITMADMARA:
www.fitmadmara.pl/najlepsze-zycie-jakie-masz/

Reklamy

8 comments

  1. Chętnie poczytam więcej recenzji książek w tematyce psychologii, zarządzania czasu, coachingu. Zawsze, kiedy przeglądam je w empiku, czy gdziekolwiek, mam wrażenie, że wszystkie mówią to samo. A tak proszę: mam gotową reckę, mogę się zachęcić/zniechęcić jeszcze bardziej do kupna.

    Tak, wiem, poleciałem samolubnie 😀

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Ja zawsze po tego typu lekturze czuje natchnienie, motywację i jestem pełna energii. Sobie myślę „zrobię to i tamto..”. A potem i tak nic z tego nie robię. Wyjątkowo opornie idzie mi działanie. ;(

    Polubione przez 2 ludzi

    • Może być wiele powodów czemu akurat tak masz. Nie jestem w pozycji do udzielania rad, więc tego robić nie będę, ale jakie książki z tej tematyki czytałaś? Bo nie wszystkie są w istocie motywujące i spełniają swoją rolę w praktycznym życiu…

      Polubione przez 1 osoba

  3. Od jakiegoś czasu wzięłam się „za fraki” – ogarniam siebie i swoją przestrzeń. Jak jednak zdarzy mi się czegoś nie zapisać, ZAWSZE przypominam sobie o tym już na wpół-śpiąca… O stricte zarządzaniu czasem raczej nic nie czytałam – bardziej o potędze podświadomości i sile nawyków. Cytaty, które wymieniłaś zachęcają mnie do sięgnięcia po tę książkę, ale chyba musi stanąć w kolejce 😛 Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s