#35. Dlaczego wybrałam studia coachingowe?

Nie mam motywacji. Straciłam ją od kiedy założyłam drugiego bloga. Zauważyłam jak bardzo szybkie i proste rozwiązania są rentowne. Nie musisz wiele zrobić. Piszesz krótki i prosty tekst, który ani od ciebie nie wymaga większego przygotowania, ani od czytelnika nie wymaga za wiele skupienia i czasu. Zrobisz kilka zdjęć, które, jeśli będą wystarczające dobre, w konsekwencji czynią tekst jedynie tłem. Nie trzeba wtedy nawet niczego czytać, przecież wystarczy odnieść się do fotografii.
Na tym blogu jak durna czasem pociłam się, by sklecić tekst, bo czasem do jednego posta potrzebowałam wiedzy z trzech, czterech (lub więcej) książek. Nie chciałam nigdy tworzyć wyświechtanych tekstów. Nawet w przypadku tematów przegadanych, starałam się przekazywać te treści w sposób mniej konwencjonalny. I miałam taki moment, że chciałam to zostawić. Myślę Tam się praktycznie nie staram, a jestem doceniana, a tu, gdzie poruszam ciekawsze i głębsze tematy, nie docenia mnie nikt.

Oj. Depresyjnie się zrobiło. Piramida Maslowa. No, co jest na samej górze? Potrzeba samorealizacji i, tuż pod nią, potrzeba szacunku i uznania. Cholera, co cię kosztuje ten przeklęty lajk na fejsie, ja chcę szacunku i uznania! Przecież wstawiam to do Internetu! Wiadomo, że chcę odzewu! Inaczej bym pisała do pamiętniczka na zamek.

Teraz zaś zrobiło się roszczeniowo. Ale prawda jest taka, że już o to nie dbam. Musiałam jednak dać sobie kilka tygodni. Wiecie jak bardzo człowieka może zdewastować tyle czasu permanentnego myślenia? Nie zamykam tej strony, bo za wiele serca w to miejsce włożyłam. I przecież dostaję od was uznanie i szacunek! Przybywa was, nie wiem skąd. Codziennie dostaję maile o polubieniach, komentarzach i to pod postami sprzed np. roku. Mam też grono stałych czytelników – na tym mi tu przecież zależało.

Co, czytasz ten tekst i sobie myślisz No, ale jak to się ma do tytułu posta? Wyższy wymiar clickbajtu czy co?

To jest miejsce, które jest dla mnie szczególne, bo jest zwieńczeniem mojego, mogę już teraz powiedzieć, wieloletniego zainteresowania psychologią. Pamiętam dobrze pewne zajęcia na moich poprzednich studiach (filologia francuska). Były to pierwsze zajęcia z tego przedmiotu i każdy z nas miał w kilku słowach powiedzieć coś o sobie. Gdy koleżanka siedząca po mojej lewicy produkowała się na temat swojego zamiłowania językiem francuskim, ja wertowałam w umyśle wszystkie moje zainteresowania, które można byłoby jakoś z tym całym francuskim połączyć. Przyszła moja kolej. Imię – Kasia, wiek – 19 lat, skąd jestem – Gliwice. Zainteresowania? Szeroko pojęta psychologia. Poprzedniczka, moja ówcześnie bardzo bliska koleżanka, parsknęła śmiechem i bezgłośnie spytała CO?

To.

Guzik mnie obchodzi zarówno ten przedmiot jak i całe te studia – wniosek po roku studiowania. Rzuciłam to. Poszłam do pracy, do tego dawałam korepetycje z angielskiego i sama doszkalałam swoje umiejętności z tego języka na dwóch kursach. Wstawałam rano o 4, chodziłam spać późnym wieczorem. Dzień w dzień. Praca, nauka, praca, nauka. Miałam iść na anglistykę. Przyszedł czas rejestracji na kierunek. Anglistyka to byłby dobry wybór – lubię to, czuję się w tym dobrze, zawsze mogę skończyć jako nauczycielka, bo przecież zdobywam pewne umiejętności podczas korepetycji. Ale co mnie na prawdę interesuje? Co mnie rozwinie? Co mi się przyda w życiu bez względu na to jaką drogą pójdę?

No i wybór padł na Doradztwo filozoficzne i coaching.
Wybrałam te studia, a nie psychologiczne, bo nie rozpatrywałam nigdy psychologii w kontekście zawodowym. Nie miałam też zamiaru uczyć się biologii. Wybrałam te studia, bo wiedziałam, że bez względu na to czy będę pracowała jako np. doradca lub coach czy nie, to mogą mi wiele dać pod względem samorozwoju. Sięgnęłam trochę do korzeni. Zawsze byłam skłonna do autorefleksji, może to zabrzmieć śmiesznie, ale jako dziecko już miałam sporo przemyśleń dotyczących zarówno mojego wnętrza jak i otoczenia. I ostatecznie wybrałam to co mnie w życiu pasjonuje – rozwój. Rozwój osobisty, który przekłada się na rozwój zewnętrzny – np. relacje z ludźmi.

Przykład na to, że na prawdę czasem nie trzeba szukać daleko, bo to co potrzebujemy mamy albo w sobie albo przynajmniej obok siebie 😉

Wracam do regularnych postów. Chcę też pobudzić mojego fanpage do życia, więc zachęcam do polubienia – link już pewnie zauważyliście. Jeśli macie jakieś propozycje na tematy do poruszenia, dzielcie się.

I na zadanie domowe – pomyślcie w spokoju co was na prawdę interesuje. I upewnijcie się czy to robicie. 🙂 Buziaki.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s