#38. Sfera Czytelnika: za 280 stron przestaniesz czuć się tak bezpiecznie

Budzę się i pierwsze co robię, to biorę w dłoń telefon. Zawsze się tych pieruńskich powiadomień tyle w nocy nazbiera, że szykuje się jakieś minimum dziesięć minut bezmyślnego cykania w telefon. Jak się jednak, po szybkiej analizie, okazuje, powiadomienia dotyczą takich głupot, że z dziesięciu minut robi się pięć sekund, gdyż ktoś wspaniałomyślny wpadł na pomysł wprowadzenia opcji usunięcia wszystkich powiadomień za jednym razem, z czego ja ochoczo korzystam. Słabe jest jednak to, że mam odruch sięgania po telefon. Zupełnie jakbym była uzależniona od aplikacji.. Zupełnie jakbym była pod kontrolą.. Gliwicki Orwell 2017 roku?

Wiele godzin w życiu spędziłam na czytaniu artykułów o teoriach spiskowych, oglądałam wywiady na Youtubie, w których wypowiadały się, no muszę to powiedzieć, brzydcy ludzie z oczami, które wiele psychiatryków w życiu widziały, a o wszystkim dyskutowałam z moimi znajomymi, którzy podzielali moje zainteresowanie Illuminatami. Potrafiliśmy godzinami analizować różne zebrane informacje, dostrzegając przez to działania spiskowe dosłownie w każdym, aktualnym w tamtym czasie, zamachu, wybuchu, incydencie czy wypadku. Obecnie, jako osoba w dalszym ciągu wierząca, ale o chwała Ci Boże, nieco starsza i dużo mądrzejsza, wierzę w pewne informacje podawane w Internecie, które opiewane są mianem teorii spiskowych, jak np. chipy RFID, które nie są kolejną spiskową ploteczką, a faktem, który 1 – wcale nie jest przyszłością, bo dzieje się już, 2 – przepowiedziany jest w Biblii. JEDNAK, już nie wgłębiam się w tematy teorii spiskowych praktycznie w ogóle. Po zamiłowaniu do nich została mi jedynie różowa tasiemka z Tigera, która zasłania mi kamerkę internetową (tak na wszelki wypadek).

I do pewnego momentu nie zwracałam większej uwagi na monitoring, inwigilację w Internecie i telefonach lub na politykę międzynarodową. Kupiłam pocket’a Rok 1984 od Orwella, przeczytałam i wiecie, dalej nie zwracam uwagi na monitoring, inwigilację czy politykę międzynarodową. Książka jest absolutnie do przeczytania, ale wątpię, by sprawiła, że po jej odłożeniu usuniecie konta społecznościowe, bo idąc tym radykalnym tropem, musielibyście zaszyć się w czterech ścianach bez okien. Z czasem obudziłaby się w was tęsknota za przypomnieniami na Messengerze o złożeniu urodzinowych życzeń znajomym (czy was też to denerwuje?). Ale uspokajam raz jeszcze, nikt nie każe wam niczego usuwać, możecie być dalej chorobliwie uzależnieni od mediów społecznościowych! Po co czytać Orwella w takim razie, skoro rewolucji w życiu nie dokona?

Da rzut na historię, to raz. Nie musimy daleko szukać, jeśli chodzi o socjalizm, prawda? Da też rzut na teraźniejszość, np. Korea Północna. Szczerze powiedziawszy, nie czytałam żadnych recenzji, opracowań czy interpretacji tej książki, więc nie wiem, czy to oczywiste skojarzenie, jednak czytając o Korei, czułam się jakbym wyjęła fragment z Orwella.
Pokazuje pewne mechanizmy działające u człowieka żyjącego w państwie totalitarnym. Jak można przeczytać w Internecie, jest to futurystyczna powieść antyutopijna, ale ponadto warto wspomnieć, że jest to psychologiczny fokus na człowieka uzależnionego od władzy i kontrolowanego przez nią do granic możliwości umysłowych. Wiecie, nie chcę spoilerować tym, którzy nie czytali, bo takie podstawowe informacje o książce macie po trzech minutach spędzonych w Google, chcę po prostu zwrócić uwagę na tę książkę, ponieważ porusza ona kwestie totalitaryzmu ujętego nie tylko stricte politycznie, ale i socjologicznie, społecznie, jednostkowo, psychologicznie, a nawet psychicznie, a jest to ujęcie wręcz fascynujące.

Będziecie po niej na sto procent zakrywać kamerki internetowe, mimo, że nie ma tam o tym mowy. Może będziecie zestresowani, może będziecie czuli, że jesteście obserwowani. A może to tylko reakcja sfiksowanej introwertyczki ze zbyt wybujałą wyobraźnią i wysoką podatnością na sugestie? Przypominam, że miałam objawy depresji po książkach o depresji i objawy schizofrenii po powieści o schizofreniku. Czy jestem więc wiarygodnym źródłem w kwestii dzielenia się refleksjami po tego typu książkach? No OCZYWIŚCIE, że tak.

Jeśli czytałeś i zgadzasz się, że inni też powinni przeczytać – napisz w komentarzu.
Jeśli czytałeś i nie polecasz – napisz w komentarzu (i napisz czemu od razu, bo nie rozumiem :o)
Jeśli nie czytałeś – … 9,90 w Empiku za wersję pocket. A potem napisz w komentarzu jak się podobała.

Wcześniejszy post zawiera konkurs, weź udział!

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s