#40. Sfera Czytelnika: a Ty odwracasz oczy?

Przechodząc ostatnio koło stoiska z książkami na Stawowej w Katowicach natknęłam się na Pollyannę. Mój mózg ma wybitne zdolności do natychmiastowej retrospekcji, więc przy stoisku spędziłam około pięciu minut stojąc i gapiąc się na tą Pollyannę, przywracając w myśli beztroskie czasy podstawówki oraz momenty, gdy w ogródku domku letniskowego w Pławniowicach, zaczytywałam się w lekturze, płacząc i śmiejąc się na zmianę co kilka minut. Właściciele stoiska musieli podejrzewać mnie o zaćmę umysłu, chorobę psychiczną bądź nadzwyczajne skąpstwo, bo co się potencjalna zainteresowana tak przygląda książce za 12 zł? Ostatecznie trafiłam wzrokiem na Śniadanie u Tiffany’ego, które już co prawda czytałam, lecz, po pierwsze, kroiła mi się już wizja pięknego zdjęcia tej bladoróżowej okładki na Instagram (no co?), a po drugie, film znam na pamięć, to i książkę warto mieć w głowie. Musiałam też zrehabilitować się za te kilka minut dziwnego zachowania względem Pollyanny, zatem Śniadanie zakupiłam.

I w tym momencie skończyła się moja kawa, którą zrobiłam sobie na pisanie posta. Prowadzenia bloga, jak widzicie, to nie bułka z masłem, tylko kawa, którą wypijecie zaraz po napisaniu wstępu, a jak jest 22:50 i jesteście już po trzech kawach tego dnia, to szlag trafił waszą kofeinową wenę.

Oprócz Trumana zaopatrzyłam się w ciągu ostatnich kilku tygodni w kilka książek, jedną z nich była książka Orwella, drugą była komedia Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął, niestety w jej przypadku nie zaszczycę was recenzją, ba, szkoda mi nawet kilku zdań na temat tej komedii, a wiecie czemu? Komedie są fajne, bo są luźne, nie wymagają od nas myślenia, czasami może nawet wydamy z siebie ciche heh w ramach śmiechu, który obiecująco był nam w opisie książki prognozowany (Przeczytaj, a uśmiejesz się do łez!), jednak żadna głęboka refleksja nam po takiej książce nie zostanie. A Stulatek, jakby jeszcze liczył 100 stron, to może i nie byłby takim marnotrawstwem czasu, ale ma ponad 400, co dla człowieka pracującego, studiującego i śpiącego siedem godzin, oznacza spędzenie trzech tygodni nad jedną książką, która zmieni w jego życiu tyle, że będzie mógł się pochwalić, że cokolwiek w ogóle przeczytał, a jak wiemy, powód do dumy to to akurat średni jest.

Przechodzimy do sedna sprawy, czyli do tytułu trzeciego, który kupiłam w ostatnim czasie i przeczytałam, a mianowicie Polska odwraca oczy, autorstwa Justyny Kopińskiej. Panią Justynę znałam już z jej pozycji Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie, którą to zaś książkę kojarzyłam z powodu okładki, na której widniała, wybaczcie, szkaradna baba z twarzą wykrzywioną bardziej niż najbardziej wykrzywiony emotikon na waszych klawiaturach w telefonie.

Polska odwraca oczy. Czemu kupiłam. Przyciągnął mnie opis z tyłu książki, który mówi, że w książce znajdziemy reportaż o „dręczonych nieletnich pacjentach szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim, tuszowaniu przez policję najtrudniejszych spraw związanych z zabójstwami czy też rozmowa z żoną Trynkiewicza”. Przyciągnęła mnie również informacja o nagrodach, które książka zdobyła oraz cena – całe dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć.
Szesnaście reportaży, każdy szokujący, wzbudzający smutek, żal, strach, złość. Gdy już zdążysz ochłonąć, przychodzi przerażająca obojętność, bo jaki masz wpływ na policje, szpitale, sądy, władzę, więzienia, morderców czy domy dziecka? Czytając książkę czułam się źle. Nie wiem czy kiedykolwiek coś takiego przeżyłam. Nie chodzi o takie emocje, jakie wyżej wymieniłam. Mi po prostu było niedobrze. Tak fizycznie. Czułam się jak po jeździe na rollercoasterze, a warto wspomnieć, że już zwykła huśtawka powoduje we mnie odruch wymiotny (#chorobalokomocyjna). Przeczytanie jej zajęło mi kilka dni. Czyta się ją szybko, bo ma nieco ponad 200 stron, a do tego bardzo wciąga. Co zmienia w człowieku?

Może zmienić wiele, może nic nie zmienić, zależy na jaki trafi grunt. Po pierwsze, możesz nigdy już tak samo nie spojrzeć na policję czy siostry zakonne. Wiadomym jest, że nie można nikogo i nigdy wrzucać do jednego wora, ale niestety historie opisane w książce są tak mocne, że mogą bardzo wpłynąć na psychikę. O ile z siostrami zakonnymi jest jeszcze trochę inaczej, bo chociaż należą do instytucji, to nie podlegają żadnym publicznym obowiązkom w kontekście społecznym, tak policja jest tak cholernie zawładnięta manipulacją, że teraz każdy policjant jawi się w mojej głowie jako ktoś, kto tak na prawdę nie chce pomóc drugiemu człowiekowi. Nie chcę wam spoilerować, przytoczę tylko jedną kwestię z tej książki. Dla policji lepiej jest ująć 17-latka, który pije sobie piwo pod blokiem, aniżeli złapać mordercę czy uratować kogoś przed samobójstwem. Morderca, jak wiadomo, z reguły jest dość trudny do zidentyfikowania, wymaga to wielu godzin dochodzenia, wywiadów, badań, a to zaś skazuje policję na pewne ryzyko, że delikwenta nie złapie. Źle wyjdą w statystykach, zatem lepiej jest albo zakwalifikować sprawę jako ZAGINIĘCIE, nawet jeśli czarno na białym widać, że to było zabójstwo, albo przekierować sprawę do prokuratury wyłącznie w przypadku stuprocentowej pewności co do podejrzanego. Rozumiecie to? BO ŹLE WYPADNĄ W STATYSTYKACH!!! Przypomina mi to pracę w Empiku, gdzie miałam wykonać targety i instrukcje marketingowe. Tylko, że mimo, że to chore, to dotyczyły one produktów, a nie ludzi. Czytasz i nie dowierzasz, każda strona tej książki to kolejne wytrzeszczanie oczu, fala emocji, pewnego rodzaju bezsilność.

Po drugie, ta książka sprawia, że chcesz być lepszym człowiekiem. Ta książka osadza w przekonaniu, że dopóki dobrze nie poznamy drugiego człowieka, to nie wiemy z czym się zmaga. A, że mijamy setki ludzi dziennie, nie powinniśmy nikogo oceniać. To jest może takie banalne, ale przypomnijcie sobie kiedy ostatnio narzekaliście na, waszym zdaniem, „karygodne” i bezpodstawne zachowanie obcej osoby. Ludzie przechodzą czasem przez istne piekło, żyją w ogromnej niesprawiedliwości, której my nie chcemy dostrzegać, bo nie lubimy jak ktoś zakłóca nam nasze stosunkowo harmonijne i spokojne życie. Jednak warto czasem przysiąść i zainteresować się losem drugiego człowieka, po to by docenić własne oraz być bardziej otwartym na życie innych.

Za książkę dziękuję Biedronce. Dycha za taką treść, to na prawdę coś wspaniałego.
Na tygodniach: podsumowanie czerwca, ciąg dalszy psychoterapii Gestalt i post o studiowaniu.

Dajcie znać czy książka was zainteresowała. Jeśli znacie jakieś reportaże godne uwagi – piszcie w komentarzu!
Zapraszam na mojego drugiego bloga oraz na fanpejdże, które macie po waszej prawicy.

Reklamy

12 comments

  1. O statystykach policyjnych była też mowa w „Złych psach” Patryka Vegi, polecam. W sumie reportaż, tylko w formie wywiadów z byłymi lub obecnymi funkcjonariuszami. Bardzo mocna książka.

    Polubione przez 1 osoba

      • Masy nie czytałem. Biorę duuuże poprawki na to, co on mówi, bo jest świadkiem koronnym i w zasadzie mógł pogrążyć, kogo chciał 😉

        Polubione przez 1 osoba

      • To w „Złych psach” zależy od rozmówcy. Ale bluzgi są, nie powiem. Urealnia to wszystko, co jest opowiedziane 😉 Wiesz, zdecydowanie bardziej naturalnie brzmi „wyjął młotek i przypierdolił jej w skroń” niż „użył narzędzia do wbijania gwoździ, aby odebrać jej życie jednym, mocnym, zamaszystym, ciosem w przestrzeń pomiędzy łukiem brwiowym a uchem” 😀

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mam mieszane uczucia do reportaży. Bo część z nich jest nudna, a część strasznie ponura i pozbawiona chociaż iskierki nadziei na zmianę. Chociaż nie wiem, może jestem po prostu uprzedzona i przez to nie znalazłam reportażu, który by skradł moje serce…

    Lubię to

    • Na pewno istnieją reportaże o chociaż lekko pozytywnym wydźwięku, ale nie będę ukrywać, ten taki nie jest, co prawda w większości z opisanych historii są wspomniane jednostki, które wykazały się wyjątkową chęcią pomocy poszkodowanym, a to może uchodzić za wspomnianą przez Ciebie iskierkę nadziei, ale ostatecznie taką iskierkę chyba trzeba sobie samemu po prostu po takiej lekturze wzbudzić. Nudna na pewno nie jest. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s