Wprowadzam zmiany i nie zawaham się o nich powiedzieć

Dziś oficjalnie trafił mnie szlag. Jak wiecie, bądź nie wiecie, mam drugiego bloga lifestylowego. To znaczy, miałam. Usunięty, poszedł w nicość, zabrał ze sobą całą frustrację, podsycił niechęć do Bloggera i zainspirował do zmian. Dlaczego go w ogóle założyłam? Miał pokazywać łupy z ciucholandu, zdjęcia z podróży, przemyślenia z pociągu, lokalne miejscówki godne zobaczenia, recenzje głupich książek. W skrócie: miał generalnie nie wysilać specjalnie mózgownicy. Najpierw miał swoje miejsce na WordPressie, następnie przeniosłam go na Bloggera, wykupiłam domenę, zainstalowałam Disqus i zadowolona z „profesjonalnego” wyglądu bloga, zaczęłam przebijać się przez tabun koszmarnych stron.

Wnioski?Wchodzę na Przykładowego Bloga na Bloggerze. Wchodzę w Przykładowy Post. Tytuł to Co planuję po licencjacie?, myślę No dobra, dawaj co tam planujesz, może mi sama coś podsuniesz. Post co prawda krótki, bo jakieś, na oko, 400 słów, ale absolutnie nic się z niego nie dowiedziałam. Autorka kwituje post oświadczeniem Nie wiem co będę robić po licencjacie, bo to za wcześnie na takie plany. AHA. Wchodzę na Przykładowego Bloga na Bloggerze numer Dwa. Ulubieńcy czerwcaaaa, Kochani! Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami czerwca. Co z tego, że jest dopiero połowa czerwca, może to jakaś inna logika, a ja jestem zbyt prosta dziewczyna, by to zrozumieć. No dobra, pokaż tych ulubieńców. Zdjęcia. Po prostu tak niesamowicie szpetne, że mnie już odrzuca na wstępie, ale dobra, może treść to obroni. Więc Kochani, moim pierwszym ulubieńcem jest krem nawilżający z firmy ZIAJA. Producent obiecuje konsumentkom, że krem ten dzięki witaminom A, E, F intensywnie nawilża, ujędrnia i odżywia skórę, działa regenerująco na naskórek, skutecznie wygładza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu, wpływa kojąco na podrażnioną skórę i ja się z tym w zupełności zgadzam. Kolejny ulubieniec to na pewno nie mózg.

Nie żebym coś miała do blogów, które nie dość, że są brzydkie, to po prostu nic nie wnoszą do blogosfery. To znaczy, wróć, mam sporo do takich blogów, ale kogo to obchodzi. Każdy ma prawo sobie coś takiego prowadzić. Każdy ma prawo wkleić linka do takiego posta na grupę Blogerzy na Facebooku i napisać Kochani, już nowy post na blogu! OBS=OBS, KOM=KOM. Potem wchodzę na takiego bloga, a tam czarna beznadzieja, jednak skomentowana 140 razy. Ciekawy post, zapraszam do mnie pomnożone razy 70, Dziękuję ślicznie tyle samo.

Polityka like za like, od której uciekam, była jedną z kilku przyczyn usunięcia tego bloga, bo chociaż, owszem, chciałam pisać na luźne tematy, to nie chciałam, by ktoś odwzajemnił się jedynie zdaniem: Fajny post, A TU MASZ LINKA DO MOJEGO BLOGA, wchodź i się ODWDZIĘCZAJ ZA MÓJ CENNY KOMENTARZ.
Statystyki, liczby, lajki, wszystko puste, złamanego szeląga niewart.

Dodajmy do tego sferę techniczną Bloggera, mimo, że pewne rzeczy są lepsze od WordPressa, to pewne są tak zatrważająco wkurzające, bo tracisz komentarze, posta masz w pięciu rożnych czcionkach, zdjęcia zmieniają rozdzielczość, a na końcu wpadasz w amok, który po kilku razach zamienia się w A pieprzę, usuwam.

Ostatnią kwestią jest c z a s, który trzeba poświęcić na prowadzenie dwóch blogów i dwóch fanpage’y. Na prawdę trzeba go mieć i trzeba umieć go dobrze wykorzystywać. Mieć to może i mam, ale czy chcę go wykorzystywać wlepiona w ekran komputera myśląc o postach podnoszących zasięgi? Nołp.

Wobec tego, moi Mili, podjęłam decyzję o utworzeniu sekcji na tymże blogu, na której to będziecie mogli poczytać o czymś nieco luźniejszym. Blog dalej będzie traktował o tym o czym od lat dwóch traktuje, jednak zrozumcie, ja na prawdę muszę dać ujście swoim odmóżdżającym poglądom. Mogę? Zrozumiecie mnie i sobie nie uciekniecie? Ta sekcja będzie odpowiednio oznakowana, w taki sposób, by nikt, kto nie chce się odmóżdżać, nie musiał się na to narażać.

Do zobaczenia na dniach.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Wprowadzam zmiany i nie zawaham się o nich powiedzieć

  1. Szkoda ze usunelas 😦
    Jeśli chodzi o komentarze typu l4l f4f to ja bym je po prostu ignorowała (na tym się częsta opierajabkonta na instagramie, na których widzę 1500 postów i na każdym zdjęciu ta sama gęba, ten sam wyraz twarzy… i ja się pytam jak?! No właśnie fak)
    Z drugiej strony zakładka na dotychczasowym blogu to tez super pomysł i wszystko masz w jednym miejscu, ale mimo wszystko tam mi się tak podobało 😭

    Polubione przez 1 osoba

  2. piotradamczyk90

    Szanuję 🙂 Poruszyłaś temat, o którym rozmyślam od dłuższego czasu. Lajk za lajk, koment za koment – nie wiem w sumie, czemu ma to służyć. Kiedy zakładałem swojego bloga, wiadomo, chciałem dotrzeć (i nadal chcę) do jak największej liczby odbiorców. Gdybym nie chciał, to bym pisał teksty na kartce i chował je do szuflady.

    Zastanawia mnie najbardziej, co motywuje ludzi do l4l i f4f. Że co, zdobędą polubienia i obserwowania od osób, które NIC nie wnoszą do dyskusji i lajkują tylko po to, aby druga strona się odwdzięczyła? Co mi z tego, że będę miał kilka tysięcy followersów, skoro nie będzie z nimi żadnej rozmowy, kontaktu?

    Przecież to, motyla noga, oszukiwanie samego siebie. „WOW, MAM 1000 LAJKÓW” – nie no, super, jazda jak po piksach. Szkoda tylko, że te polubienia są warte tyle, co złotówka w okresie hiperinflacji. Zresztą przyznaję się bez bicia: sam czasem wpadam w tę gównianą spiralę 😉

    Szczególnie to zjawisko jest widoczne na instagramie. Samemu się zastanawiam, czy nie dać sobie spokoju z aktywniejszym promowaniem bloga na tym serwisie społecznościowym, skoro liczba wejść bezpośrednio z ig jest okrągła (czytaj: równa zeru) lub w najlepszym przypadku mizerna. A zdjęcie, które reklamuje blogowy post na insta ma 50-70 polubień. Po co to?

    Tak w ogóle: odpisz na insta 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie tak jak piszesz – generowanie sztucznego zasięgu w celu stworzenia iluzji, że blog, który odwiedzasz jest ciekawy, no bo przecież tyle ludzi go odwiedza! To było zawsze, ale obecnie jest mega nasilone… Na szczęście na WordPressie tego tak nie widać, bo mało kto się na niego decyduje 😉

      Prywatną wysyłałeś? Już sprawdzam, nie miałam powiadomienia 😮

      Polubione przez 1 osoba

  3. Ciekawy post,też tak myślę. obs za obs? Zapraszam do mnie! 😀

    A tak już poważnie – na początku mnie te praktyki demotywowały wręcz. Bo starasz się człowieku coś sensownego napisać,starasz się,żeby to nie było za krótkie,dało się czytać i za cholerę nie możesz znaleźć czytelników. Ale wchodzisz na bloga gdzie widzisz więcej zdjęć niż tekstu i od groma komentarzy. Autor ma tylu obserwujących,że tylko pozazdrościć. Z czasem jednak zacząłem poznawać mechanizm – jak to działa. I już przestałem zazdrościć 😀 90-99% to właśnie teksty z reklamą na zasadzie kopiuj wklej. Dodawanie do obserwujących tylko po to,żeby ktoś odwzajemnił. Nie moja bajka.

    Po tym jak przeczytałem jak bardzo jesteś wymagająca to ja nie liczę na obsa,ja nie liczę na komentarza, ja nawet nie liczę na Twoje wejście do mnie. Ale gdybyś jednak tak przypadkiem tam zajrzała i nie uciekła z krzykiem to będzie to dla mnie ważniejsze niż 1000 komentarzy 😀 😀 😀

    Pozdrawiam serdecznie 😉

    Polubione przez 1 osoba

  4. Pingback: #44. Czerwiec w zdjęciach – SFERA ROZWOJU

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s