#45. Gestaltowskie rady dla neurotyków

Wstałam, zjadłam małe śniadanie, wypiłam melisę (nowy rytuał), ubrałam się, pomalowałam. Wyszłam z mamą na obiad (na zupę – kolejny nowy rytuał) i długi spacer. Wróciłam, zrobiłam sobie kawę i popatrzyłam na zegarek. 17:00? O matko, i lipiec? To już połowa lipca? Zaraz, gdzie te wszystkie poprzednie miesiące? Co ja zrobiłam w tym czasie, bo pamiętam tylko Sylwestra. Wy pamiętacie coś oprócz Sylwestra? Pamiętacie w ogóle Sylwestra?

Boję się pająków, czasem ciemności, mam zapędy hipochondryczne i boję się wyrywania zęba (co mnie czeka 1 sierpnia), a do tych lęków mogę dołożyć lęk przed śmignięciem mi życia za pstryknięciem palców.

I jak ja tego nienawidzę jak skończę pić kawę, zanim napiszę wstęp!!!

Życie mija przeraźliwie szybko, mam 23 lata, jeszcze pamiętam, bo skończyłam trzy tygodnie temu, ale jak zapytacie mnie o wiek za trzy miesiące to już mogę mieć problem z odpowiedzią. Serio, będę to liczyć w głowie.
Życie ostatnio staje się dla wielu ludzi udręką. Słyszę od rówieśników o zmęczeniu, bólach, stresie, nieprzespanych nocach, nie mówiąc już o braniu proszków antydepresyjnych, uzależnieniu od narkotyków czy alkoholu. I wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To staje się normą, weszło w kanon życia, zupełnie tak jakbyśmy mieli obowiązek czuć się niekorzystnie. Wyprani z emocji, niewyspani, na piątej kawie, niezadowoleni, zestresowani, sfrustrowani, obolali. Może przesadzam. A może nie?

Czytam artykuł w Coachingu zatytułowany „Praca, presja i depresja”. Jest w nim przykład osoby, która skarżyła się na silny ból głowy przez trzy miesiące. Badania, rezonans. Wszystko w porządku. No, ale boli dalej. Skierowanie do psychiatry. Diagnoza? Stres. No szlag by mnie chyba trafił. Kilkanaście lat temu jak byłam u neurologa z częstymi bólami głowy, to powiedział mi to samo. Tylko, że byłam wtedy w podstawówce, to czym się miałam stresować?  Że mama mi zrobi do szkoły kanapkę z serem żółtym, a go nie lubię? A ten facet z artykułu się pyta tego psychiatry czy to możliwe, żeby od stresu aż tak bolała głowa. Na to lekarz: Proszę pana, są osoby, które od stresu straciły wzrok, a nawet przestały chodzić. Ten pacjent, ja i zapewne wielu z was, przeżywamy stres trochę inaczej, trochę bardziej. Takie osobowości. Neurotyczność jest do „wyleczenia”, ale jest to dużo bardziej żmudny proces niż „zrzucenie kilku kilogramów”.

Chciałabym więc cofnąć się do tematu psychoterapii Gestalt, której założenia w większej mierze bardzo mi odpowiadają, o czym mogliście się już przekonać w tym poście. Dla neurotyków, ale nie tylko. Stres jest wszechobecny i negatywne skutki zaczyna odczuwać coraz więcej z nas. Terapia Gestalt ma wiele zasad, które mogą pomóc nam w codziennym życiu.

Żyj tu i teraz

ZAŚ! Zaś kolejna baba z tym banałem Odrzuć przeszłość, nie martw się przyszłością, bla bla. Przyznam, też czasem tak kiedyś reagowałam. Jednak pewnego dnia stwierdziłam, że spróbuję, nic mnie to nie kosztuje, w przeciwieństwie do leków czy konsultacji z psychoterapeutą. Nie da się oczywiście całkowicie odciąć od przeszłości i przyszłości, ale musimy zadbać o maksymalne logiczne, zdroworozsądkowe i pozytywne oddziaływanie ich na teraźniejszość. Żyjcie świadomie, to powie wam twórca Gestalt.

Bądź odpowiedzialny za to co czujesz

Nie tylko bądź świadom swoich emocji, ale też nie projektuj ich na inne osoby, nie zrzucaj odpowiedzialności na innych. Pisałam już o tym wielokrotnie. To mega trudne, ale mega istotne.

Bądź świadomy swojego języka

O tym też pisałam (ech.. a mówi się, że ta psychologia to taka nieskończona). Mówcie zawsze w swoim imieniu, mówcie zaczynając od „ja”. Po pierwsze, chociaż wykracza to poza teorię Gestalt, używanie zaimka „ja” może poprawić wasze stosunki z innymi. Zamiast „Jesteś beznadziejny” (TY jesteś beznadziejny), lepiej powiedzieć „Uważam, że Twoje zachowanie było beznadziejne”. JA uważam. To wiele zmienia. Po drugie, co już bardziej gestaltowskie, mówiąc „ja” nabywamy większej samowiedzy. A to jest bardzo istotne według tej teorii.

Pracuj z ciałem

Po raz kolejny świadomość, w tym przypadku świadomość tego, że dusza i ciało są jednym. Sfera emocji, umysłu i ciała są nierozerwalnie ze sobą związane. Pojawiają się tu takie kwestie jak praca nad oddechem (bardzo ciekawy temat, może kiedyś się tu pojawi!), sposób chodzenia czy akceptacja swojej seksualności.

Kontaktuj się z innymi

Z racji, że Gestalt jest terapią uznawaną za holistyczną (w obecnym tego słowa znaczeniu), uważa się, że człowiek jest nie tylko istotą nastawioną na sferę wewnętrzną, ale i zewnętrzną, co nie jest dla każdego tak łatwe choćby z przyczyn osobowościowych bądź przeżytych w ciągu życia traumatycznych doświadczeń, które budują mur między daną osobą, a innymi ludźmi. Jednak kontakt z drugim, mimo, że bywa trudny, jest dla człowieka niezbędny.

Zmień się, nie zmieniając się

Wisieńka na torcie.
Istnieje coś takiego jak teoria paradoksalnej zmiany, która mówi, że najpierw warto uświadomić sobie kim się jest, następnie zaakceptować tę wiedzę i ostatecznie podjąć próbę zmiany. Wymaga to porzucenie perfekcjonizmu, gdyż zaakceptowanie siebie wiąże się z zaakceptowaniem swoich wad, co jest z kolei krokiem milowym do rozpoczęcia autentycznego życia. Paradoks polega na tym, że z reguły zmianę widzimy tam, gdzie czegoś nie akceptujemy. Tu jednak chodzi o uszanowanie swoich cech, co pozwoli znaleźć nam prawdziwą motywację do zmiany bądź po prostu porzucenie tej chęci.

Na koniec pozwolę sobie skorzystać z opracowanego „kodeksu” Naranja, ucznia Persla, twórcy Gestalt:

  1. Żyj teraz. Skup się na teraźniejszości, a nie przyszłości czy przeszłości.
  2. Żyj tutaj. Zajmuj się tym, co istnieje, a nie tym, czego nie ma.
  3. Przestań fantazjować. Doświadczaj rzeczywistości.
  4. Przestań niepotrzebnie myśleć. Zamiast tego smakuj i patrz.
  5. Wyraź samego siebie zamiast manipulować, wyjaśniać, usprawiedliwiać, osądzać.
  6. Poddaj się temu, co nieprzyjemne i co boli, tak samo jak przyjemności.
  7. Nie akceptuj powinności, z wyjątkiem tych, które uznałeś za swoje. Nie czcij bożków stworzonych przez wyobraźnię.
  8. Weź odpowiedzialność za swoje działania, uczucia i myśli,
  9. Poddaj się temu, jaki jesteś.

Postanowiłam maksymalnie skrócić ten temat, żeby nie spoilerować książki tym, którzy będą nią zainteresowani. Zarówno ten, jak i poprzedni post o Gestalt, powstał dzięki książce Między psychologią, psychoterapią i filozofią praktyczną, autorstwa Marioli Paruzel-Czachury. Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu GWP.
→ Link do książki

Napiszcie jak to wygląda u was ze wspomnianymi zasadami, czy zwracacie na nie uwagę, a może stosujecie się do nich? Ściskam i do zobaczenia w kolejnym poście. 😉

Reklamy

5 comments

  1. Przyswajanie tych wszystkich zasad i wprowadzanie ich w życie wymaga wiele wysiłku. Nie ze wszystkim się zgadzam, akurat jestem kreatywnym umysłem więc fantazja jest mi bardzo do tworzenia potrzebna. Jednak z resztą się absolutnie zgadzam. Mimo to myślę, że nie przejmowanie się przyszłością i teraźniejszością w tak niepewnych czasach jest nieco irracjonalne. Nie chodzi o zamartwianie się. Chodzi o dobrą organizacje i dobre zaplanowanie poprzez osiągniecie stabilizacji w życiu. Pozdrawiam

    Lubię to

    • Dzięki za komentarz 🙂 Wiesz, zawsze gdy przytaczam przykłady pewnych zachowań, ujmuję je w sposób skrajny. Wszystkie powyższe rady mogłyby być sporne, gdy się je rozpatrzy zdroworozsądkowo. Fantazja jest potrzebna nie tylko kreatywnym umysłom, w pewnych sytuacjach jest niezbędna wszystkim. Jednak chodzi mi o skrajną sytuację, w której ta fantazja tworzy nam np. kosmiczne historie co zaś wpływa negatywnie na nasz nastrój. Całkiem odrzucić przeszłości i przyszłości też się nie da, to oczywiste. Chodzi jednak o wyróżnienie teraźniejszości nad to co było i to co będzie. 🙂 Pozdrawiam!

      Lubię to

  2. Co do zdań „jesteś beznadziejny” oraz „twoje zachowanie jest beznadziejne” to nawet nie kwestia, czy dodamy to „ja” tylko tego, że krytykujemy ZACHOWANIE, nie OSOBĘ – często się to podkreśla przy pedagogice, jak mówić do dziecka, ucznia, bliskich. Dobrze, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, jak to wpływa na nasze myślenie!
    Fajny wpis, „moja” tematyka, chętnie zajrzę do tej książki, dzięki! 🙂

    Lubię to

  3. Najtrudniejszy dla mnie do realizacji jest punkt ostatni, nieustannie nad tym pracuję. Mnóstwo się mówi o byciu sobą, ale dla traktujących temat płytko, są to puste frazesy dopóki się ich samemu nie doświadczy. Wszyscy chcą być jacyś, jedni wyróżniający się, wyjątkowi, a inni tacy sami jak reszta, bo doścignąć pozostałych, by się wpasować to marzenie wielu. Dlatego odnaleźć siebie choć brzmi dość abstrakcyjnie i banalnie jest kluczem do tego by być sobą. Wychowani w świecie powinności (szczególnie my kobitki), nakazów, zakazów, poprawności politycznej, oceniania, krytyki – boimy „się puścić”, boimy się odpowiedzieć sobie szczerze, co jest nasze a, co nam wdrukowano. Myślę, że jak nauczymy się być sobą z akceptacją wszystkich słabostek to reszta już pójdzie z górki.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s