#46. Sfera Czytelnika: na śniadanie kurz z wodą, a na obiad błoto, czyli życie północnokoreańskiego uchodźcy

Dobra. Zacznę niestandardowo, bo pytaniem. Czy wzięcie magnezu umożliwi mi bezpieczne wypicie kawy o godzinie 23:00? Piszcie w komentarzach.
No bo, holender jasny! Jest piątek, połowa rówieśników kończy właśnie trzeciego /zaczyna czwartego drinka (niepotrzebne skreślić) tupiąc/śpiewając/tańcząc/zataczając się do DESPACITO (czy tu jest jakieś „niepotrzebne”?), a ja walczę z opornym komputerem i zastanawiam się czy mogę jeszcze zjeść kanapkę z szynką z wędzarni. Nie żebym wolała tupanie do Luis Fonsi po alkoholu. Po prostu dajcie człowiekowi trochę rozrywki. Dajcie MI trochę rozrywki. Napiszcie w komentarzu, że ta kawa o 23:00 po magnezie mnie nie zabije. Miałam ciężki tydzień w pracy.
To jak będzie?

Bystry umyśle, zorientowałeś się już, że dziś czas na recenzję. Przechadzając się między półkami, próbując ogarnąć wzrokiem i umysłem ich zawartość, odzywa się mały głos z tyłu głowy: Kasia, nie, już skończ, w domu tego tyle masz. To do niego mówię: Nie przesadzaj, wcale tyle tego nie ma. Ale ten mały głos to chyba jakiś nawrócony na minimalizm ostatnio, bo pyta: Kasia, książki masz nieotwarte, nieruszone, po co ci nowe? I ma, teoretycznie, dziad rację, ale kto go by tam słuchał. Omiotłam wzrokiem wszystkie te alejki, powzdychałam, że mam za mało czasu i życia na te wszystkie znakomite książki, i ostatecznie oczy skupiły się na jednej z nich. I jakoś nie chciały przerzucić uwagi na żadną inną. Z tyłu na okładce napis „Lektura tej książki to obywatelski obowiązek tych, którzy mogą żyć w demokratycznym społeczeństwie„. No tak, demokracja u nas to chyba tylko już na Wikipedii jest, ale książkę wzięłam i tak.

Uchodźcy z Korei Północnej. Relacje świadków. Z reguły takich „technicznych” kwestii nie poruszam, ale tym razem od nich zacznę. Książka liczy jakieś 360 stron, co, jak na reportaż, to moim zdaniem sporo. Jednak plusem jest to, że jest ona wyraźnie podzielona na opis Korei Północnej, Korei Południowej oraz Chin. Dwa ostatnie opisy można teoretycznie opuścić, jednak by mieć pełen obraz sytuacji w Korei Północnej, warto przeczytać całość książki. Autorzy przedstawiają historie osób, którym udało się wydostać z tego kraju, lecz nie zabraknie też historycznych wątków oraz typowych faktów obrazujących życie w Korei.
Jak wiemy, Korea Północna to republika socjalistyczna, chociaż tego rodzaju socjalizmu nie da się chyba porównać z żadnym innym na świecie. Dosłownie wszystko podporządkowane jest wodzowi, a jeśli pomylisz słowo w mowie na jego cześć, jest to traktowane jako polityczna zniewaga, za którą trafia się do obozu razem z całym otoczeniem do czwartego stopnia pokrewieństwa wraz z dziećmi, znajomymi czy kolegami z pracy. Korea Północna to państwo zupełnie odcięte od świata pod każdym względem – jedna partia, cztery kanały w telewizji, wszystkie cztery oczywiście propagandowe, brak Internetu, prąd włączany na godzinę w ciągu dnia, puste sklepy, a zakupione za granicą radio trzeba w ciągu 24 godzin przynieść na policję, która założy na nim blokadę. Słucha się go wtedy tylko na ustawionych, dozwolonych, rzecz jasna, propagandowych, częstotliwościach. Wydostać się z Korei oczywiście nie można, jednak sporo Koreańczyków podjęło próby przedostania się do Chin, w których wcale nie ma dla nich lepszych warunków. Taka próba wiąże się z ogromnym ryzykiem, przekroczenie granicy równa się, ponownie, zniewadze politycznej, a ta już wiemy z czym się łączy. Głód, który wyzwala w ludziach zwierzęce instynkty? Chyba gorzej. Głód, który sprawia, że morduje się ludzi, by ich potem zjeść. Je się błoto, piasek, korę drzew, podczas gdy głowa państwa „zajada się” duszonymi płetwami rekina królewskiego, potrawką z żółwia rzecznego czy pieczenią z koźlęcia. Praca za którą otrzymuje się miesięcznie tyle, ile niektórzy z nas zarabiają w przeciągu dwóch dni. Można wymieniać, można robić to w nieskończoność. Kraj pełen zagadek i cierpienia, o którym ci ludzie, mimo bezpośredniego, codziennego jego doświadczania, nie mają pojęcia. Przecież nie mają porównania, nie wiedzą, że można żyć inaczej.

Książka jest bazą ogromnej dawki informacji. Na początek możecie sobie obejrzeć jakiś reportaż o Korei, znajdziecie takie na Youtube. Następnie możecie zabrać się za książkę. Bez względu na to co wybierzecie, warto zainteresować się tematem i może trochę bardziej docenić to, co się ma..

Pikawa trochę jednak wali ;), ale nie ma kawy – nie ma nowego tekstu, więc czasem trzeba się „poświęcić”. Dajcie znać jakie macie odczucia wobec tego co właśnie przeczytaliście. Może wiecie coś czym warto się podzielić, jeśli chodzi o temat Korei?

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s