#47. Sfera Lifestyle’u: Ja tam lubię Warszawę

Mordor, niebieskie tabliczki z ulicami, kawiarenka na kawiarence, wysokie siedziby wszystkich możliwych firm. Czyli przyjechalimy. Przyjechalimy ze Śluńska do stolicy, Drodzy Państwo. Ja się tam czuję jak w domu, więc w sumie to tak jakbym nie wyjeżdżała. Czterdziestolatek jak zwykle zawalony, na Krakowskim tradycyjnie tłum ludzi, ale poza tym? Przecież to nie Ameryka, to dalej Polska, wciąż podziurawione drogi, wciąż naburmuszone miny (bo absolutnie zawsze jest okazja, by być na coś złym), wciąż pogoda, której nie musisz sprawdzać, bo i tak cię zaskoczy.

Byłam tu już kilka razy, a nawet mieszkałam tu trzy miesiące, więc zaryzykuję stwierdzenie, że doświadczyłam tej „warszawskiej wspaniałości” w pełnej okazałości. Podczas mieszkania na Chmielnej i bardzo ciężkiej pracy w biurze nieruchomości, okazało się (uwaga: wielkie odkrycie 2k17), że życie wszędzie może być takie samo, bez względu na to w jakim miejscu żyjesz. Po chwili i tak się przyzwyczajasz, codzienna rzeczywistość zabija w tobie te całe początkowe podniecenie, a ochy i achy zamieniają się w ochy i achy, padnięta jestem, idę spać.
Mimo wszystko, wjeżdżając do Warszawy, odczuwam coś, czego nie odczuwam nigdzie indziej. To miasto po prostu mnie inspiruje. Jestem tu i czuję, że mogę, czuję, że umiem, że mogę spróbować i wierzę, że wyjdzie. Widzę ludzi z pasją, widzę ciekawe biznesy, widzę miejsca, o których na Śląsku ludzie nawet nie mówią, widzę MOŻLIWOŚCI i one sprawiają, że opuszczając stolicę, czuję smutek, bo się od tych możliwości oddalam, ale i również odczuwam ogromną motywację, by działać u siebie, wykorzystując to co daje mi moje miejsce zamieszkania (czyli niewiele, hehe, bo mieszkam w śmiesznie małych i zaściankowych Gliwicach). To wszystko sprawia, że nie podpisuję się pod obiegowymi opiniami o Warszawie krążącymi w Internecie. I czuję się z tym bardzo dobrze. Tak jakby stolica była jedynym miastem w Polsce, gdzie istnieje grupa narcyzów, a ludzie uczestniczą w wyścigu szczurów. No błagam.

Mieszkałam już w kilku miejscach, ale w tym roku, zarówno podczas wypadu czerwcowego, jak i lipcowego, spaliśmy na Saskiej Kępie, na Pradze Południe i totalnie zakochałam się w tym rejonie Warszawy. Gdybyście kiedykolwiek mieli wybierać nocleg, bardzo wam Pragę Południe polecam, autem do centrum jest dosłownie chwila, a takiego spokoju nie zaznacie śpiąc w ścisłym centrum czy nawet na Nowym Mieście.

IMG_20170619_153902
z takiego apartamentu nawet nie chce się wychodzić
hdr
rzeczywistość poranna tak błogo nie wyglądała, ja to z rana zawsze #niemówdomnieteraz, ale pozory trzeba chociaż na Instagram stwarzać, ech #życieblogera
IMG_20170621_092117
książki na białej półce i na tle białej ściany są zawsze #instagramready

IMG_20170621_100010
ulica Francuska [Saska Kępa], nawet nie udaję, że tu cokolwiek piłam czy jadłam, cebulacko cyknęłam zdjęcie i poszłam i nie będę tego ukrywać #toprzezpośpiech #śródmieściewołało
IMG_20170620_122332
obowiązkowy punkt wycieczki; jestem tu za każdym razem, gdy odwiedzam Warszawę, czyli zaliczyłam ten park już pierdyliard razy i znam go chyba na pamięć [Łazienki Królewskie]

IMG_20170620_124952
przygotujcie się na gastronomiczną klapę, w Warszawie niestety drożej nie równa się lepiej, nawet w Łazienkach; no, kawa była ok, ale kawa z reguły jest ok

IMG_20170621_121834
miejsce obowiązkowe do jednorazowego zobaczenia, kto był w Muzeum Śląskim, może spodziewać się podobnego klimatu i wystroju co na wystawie o historii Śląska [POLIN – Muzeum Historii Żydów Polskich]
IMG_20170621_113443
[POLIN c.d]
IMG_20170621_144444
może to okrutne, co powiem, ale nie wiem o co tyle szumu, no ładne wnętrza, można zobaczyć, ale punktem obowiązkowym bym tego miejsca nie nazwała, może że chcecie mieć kilka ładnych fotek na Instagrama, to ok [Pałac w Wilanowie]

IMG_20170621_144738
tu jest jakby LUKSUSOWO!
IMG_20170621_150330
Wilanów za cenę biletu oferuje wam nawet możliwość zrobienia zdjęcia tych oto gustownych schodów prowadzących do brudnego i śmierdzącego kibelka #rzeczywistość #naturalizm
IMG_20170711_104342
niby ładnie i przyjemnie, jednak na dole po prawej, zadowolona brygada Od piwka aż po OIOM wymieniała życiowe porażki w stylu Wiesiek, ja już tej mojej starej znieść nie mogę, natomiast po lewej zakochana para postanowiła obwieścić całemu światu ich nieskończoną miłość poprzez wymianę czułości, śliny i potu swoich ciał; ciekawe kim, ewentualnie poczęte wskutek tego nadwiślańskiego pokazu miłości, dziecko zostanie – rybakiem, pływakiem, a może żeglarzem? głosy wysyłajcie na numer 6868, do wygrania nic, ale za to jaka satysfakcja! że się dobrze obstawiło przyszłość obywatela! noo!
IMG_20170711_105528
ja nie mam pojęcia, a wy?
IMG_20170711_112019
no prawie Brooklyn!
IMG_20170711_125003
bardzo małe i bardzo tanie Muzeum Karykatury

IMG_20170711_125049

IMG_20170711_141119
te miejsce jest jednym z moich ulubionych punktów gastro w Wawie; tak jak wspomniałam wcześniej, z jedzeniem, zarówno obiadem jak i deserem, może być ciężko, zaliczaliśmy niestety głównie buble, jednak ta amerykańska restauracja nigdy nie zawodzi, byłam tu już czwarty raz, a pierwszy zaliczyłam parę lat temu i jedzenie zawsze jest znakomite, tak samo klimat miejsca i obsługa [Brooklyn restaurant & bar/ Rondo ONZ]
IMG_20170711_154410
z deserów i kaw, niestety też niczego specjalnie nie polecę, odwiedziliśmy kilka miejsc, i albo były niedobre lody, albo nie było ich wcale (awaria lodówki), albo podawali na miejscu kawę w papierze (awaria zmywarki) albo obsługa była koszmarna (Blikle na Nowym Świecie), niestety nawet Grycan zawiódł dwa razy, akurat powyższe zdjęcie było robione w Grycanie w Galerii Mokotowskiej, w której zawiodło mnie jedynie brak L’Officiel w Empiku, podczas gdy zauważyłam chyba wszystkie gazety typu Pani Domu
IMG_20170712_093337
z Centrum Nauki Kopernik nie mam za wiele zdjęć, bo bardziej starałam się tam coś nakręcić aniżeli fotografować, a po za tym nie zdążyłam zobaczyć tam wszystkiego, gdyż z powodu mojej głupoty nadwyrężyłam sobie opłucną, w którą trzy tygodnie temu miałam wkładany dren [wpis o tym tu] i trafiłam stamtąd „ledwo żywa” z bólu w klatce piersiowej do szpitala; wszystko się skończyło dobrze, niestety część atrakcji w CNK nas przez to ominęła, ale może kiedyś tam wrócę i nadrobię;)
received_1644291695604856-01
po drodze do domu zahaczyliśmy o Grycan oraz o plażiczku, z którego skutecznie wymiotła nas ulewa
IMG_20170712_165751
no z moją kochaną mame ❤

Tyle w ramach luźnego wpisu. Mam nadzieję, że podoba wam się taka forma postów. Raz na jakiś czas będę się o taką starała. Napiszcie jakie miejsca w Warszawie polecacie, czy byliście w tych, o których wspomniałam ja i co w ogóle sądzicie o stolicy 😉

Następny post już wkrótce – podsumowanie lipca.

 

 

 

Reklamy

9 comments

  1. Warszawa jest… specyficzna. Można ją kochać i nienawidzić w jednym momencie. I zdecydowanie należę do tych osób. Czego by jednak nie mówić, duże miasta nie są już dla mnie – wolę żyć tam, gdzie natura nie napotyka tylu granic, reguł, zasad i praw…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s