Regres to rozwój. O awersie i rewersie – w coachingu i w życiu

Coaching, pomijając wszelkie obiegowe informacje w sieci, jest kojarzony z motywacją, rozwojem i sukcesem. Czy to jest prawidłowe podejście? Fifty-fifty. Coaching oczywiście może być z nimi związany, ale nie musi. Ba! Coaching jest, całkiem zresztą słusznie, kojarzony ze zmianą, lecz prawda jest taka, że to również jest jedynie ewentualność. Stawianie sobie celów i badanie możliwości ich osiągnięcia to tzw. awers coachingu. Coś o czym chce się mówić i mówi się hucznie i dużo. Coś co z ochotą wrzucimy na facebook’ową tablicę. Coś co można skwitować Wow, no stary, zazdroszczę. Można wszystko? No ba, że można, jestem żywym przykładem. Chcieć to móc. Szukaj rozwiązań, nie wymówek. To jest chwytliwe, to się dobrze sprzedaje, jest klikalne, ludzie płacą czasem ogromne pieniądze, żeby to usłyszeć. A gdyby tak za tą samą kwotę ktoś im powiedział: Wiesz co, nie dasz rady, przemyśl to. Żaden (ale to żodyn) profesjonalny coach ci tego, rzecz jasna, nie powie, co nie znaczy jednak, że nie może mieć podobnych odczuć wewnętrznie.

W sytuacji, gdy coach zauważy u klienta totalny brak realizmu, to nie będzie go bajerować. Trzeba pamiętać o tym, że coach, mimo iż nie ocenia celów klienta i wierzy w pomyślność całego procesu, jest w dalszym ciągu człowiekiem (no naprawdę!) i nie musi, a wręcz nie powinien, ignorować skrajności w zachowaniu klienta. I to nazywa się rewers. Równie wartościowy, równie ważny, lecz trochę mniej klikalny, mniej opłacalny, a na pewno nie tak dobrze opłacalny jak awers. Chodzi o to, by uświadomić sobie co naprawdę oznacza zmiana jakiej pragniemy, co nas czeka za upragnionym zawodem, co się realnie wiąże z obranym celem. Wtedy zaczyna się dostrzegać, że teraz rządzą mną emocje, niezadowolenie, ale tak naprawdę wcale nie chce pracować w innym zawodzie, tylko w miejscu, gdzie będę mógł zrobić sensowny użytek ze swoich umiejętności – fragment artykułu z Coachingu.

Jak ktoś czyta Sferę już jakiś czas to zapewne zdążył zauważyć, że daleka jestem od wciskania komukolwiek motywacyjnych kitów. Nie chcę, nie lubię i nigdy tego robić nie będę. Doceniam język przepełniony pozytywnymi hasłami, ale fundamentalna zasada zachowania racjonalizmu i realizmu musi zostać zachowana. Kiedyś ktoś zapytał mnie co znaczy dla mnie rozwój, progres. Dla mnie prawdziwy progres to doświadczenie regresu. Podział coachingu na rewers i awers zainspirował mnie do takiego myślenia. Szczęście to dla mnie doświadczenie przykrości. Zdrowie to dla mnie przebyte choroby. Miłość to dla mnie złamane serce w przeszłości. Optymizm to pesymizm. Ambicja to lenistwo. Spokój to emocje.
Bez jednego nie ma drugiego. Jak się nie posmucę, to nie będę wiedzieć jak to jest się cieszyć. Jak nie pochoruję, to nie docenię zdrowia. Jak nie dam sobie chwili na oddech, to na ambicję po prostu nie będzie sił. Bez rewersu nie ma awersu. Regres, potyczki, błędy, zastój, nieudane próby – to jest rozwój.
Bardzo podoba mi się takie zdroworozsądkowe podejście do życia. Dlatego podejrzani są dla mnie ludzie „wiecznie szczęśliwi” czy też „zawsze spokojni”. Obywatele Korei Północnej nie znają pojęcia niewola, bo nie wiedzą co oznacza wolność. Skrajny przykład, ale w normalnym życiu warto, a nawet trzeba, poznać dwie strony medalu. I w coachingu i w życiu.

Przemyślcie to i dajcie znać co myślicie. Dziś zostawiam was z tymi krótkimi przemyśleniami. Z powodów zdrowotnych tak długo zwlekałam z nowym postem. O kolejny postaram się już szybciej. Trzymajcie się.

Reklamy

13 uwag do wpisu “Regres to rozwój. O awersie i rewersie – w coachingu i w życiu

  1. Ruda Wstążko masz rację. Nieudolny (albo nastawiony na manipulację) coaching wykreował ten wszechobecny przymus odnoszenia sukcesu i wiecznego zadowolenia (głównie z siebie) – bez względu na wszystko.

    Polubienie

    1. To nie nieudolny coaching, lecz ludzie, którzy nieudolnie posługują się nazewnictwem i nazywają się bezpodstawnie coachami wykreowali ten ‚przymus’ 🙂 Na szczęście każdy z nas na swój rozum i może decydować o swoim życiu jak chce, uff 😉

      Polubione przez 1 osoba

  2. piotradamczyk90

    Dokładnie do podobnego wniosku doszedłem podczas jednej z niedawnych rozmów z moją koleżanką! Nie znając negatywnego bieguna, nie doceni się w pełni tego pozytywnego 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Hm, tylko nie każdy „wiecznie szczęśliwy” (albo spokojny) człowiek jest taki, bo nie zna drugiej strony. Niekiedy, niejako pomimo przeciwności, po prostu wybiera uczucie spokoju, szczęścia, doceniania drobnych, miłych chwil, mimo że nie są hurraniewiadomojaksuper. Przynajmniej ja staram się tak żyć 😉

    Polubienie

  4. No niestety prawda jest taka, że coaching urósł do rangi bajkowego świata gdzie wszystko jest możliwe i to dla każdego. A to przecież totalnie mija się z prawdą. W coachingu cel zawsze ocenia się według SMART, gdzie literka „A” oznacza- Attainable czyli taki cel, który jest dla nas realny do osiągnięcia. Bez zasobów czyli właśnie tzw. rewersu (porażek), o których piszesz prawie niemożliwe jest pójście naprzód. Natomiast te występujące w przeważającej większości bajkowe opisy procesu coachingowego to trochę robienie ludzi w „balona”…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s