Sukulenty, spokój i dużo wody, czyli podsumowanie lipca 2016

Gdy wychodziłam pod koniec czerwca ze szpitala, wzięłam najgłębszy wdech na jaki było mnie wtedy stać i powiedziałam do siebie Lipiec będzie miesiącem zmian. Chciałam zacząć żyć wolniej. Chciałam zebrać do kupy wszystkich autorów książek o minimaliźmie, wszystkich autorów artykułów o slow life, wszystkich co nawoływali ŻYJ TU I TERAZ, PIJ DUŻO WODY I WSTAWAJ …

Czytaj dalej Sukulenty, spokój i dużo wody, czyli podsumowanie lipca 2016

Reklamy

Kocham Warszawę

Mordor, niebieskie tabliczki z ulicami, kawiarenka na kawiarence, wysokie siedziby wszystkich możliwych firm. Czyli przyjechalimy. Przyjechalimy ze Śluńska do stolicy, Drodzy Państwo. Ja się tam czuję jak w domu, więc w sumie to tak jakbym nie wyjeżdżała. Czterdziestolatek jak zwykle zawalony, na Krakowskim tradycyjnie tłum ludzi, ale poza tym? Przecież to nie Ameryka, to dalej …

Czytaj dalej Kocham Warszawę

Recenzja książki „Uchodźcy z Korei Północnej”

Dobra. Zacznę niestandardowo, bo pytaniem. Czy wzięcie magnezu umożliwi mi bezpieczne wypicie kawy o godzinie 23:00? Piszcie w komentarzach. No bo, holender jasny! Jest piątek, połowa rówieśników kończy właśnie trzeciego /zaczyna czwartego drinka (niepotrzebne skreślić) tupiąc/śpiewając/tańcząc/zataczając się do DESPACITO (czy tu jest jakieś "niepotrzebne"?), a ja walczę z opornym komputerem i zastanawiam się czy mogę …

Czytaj dalej Recenzja książki „Uchodźcy z Korei Północnej”

Gestaltowskie rady dla neurotyków

Wstałam, zjadłam małe śniadanie, wypiłam melisę (nowy rytuał), ubrałam się, pomalowałam. Wyszłam z mamą na obiad (na zupę - kolejny nowy rytuał) i długi spacer. Wróciłam, zrobiłam sobie kawę i popatrzyłam na zegarek. 17:00? O matko, i lipiec? To już połowa lipca? Zaraz, gdzie te wszystkie poprzednie miesiące? Co ja zrobiłam w tym czasie, bo …

Czytaj dalej Gestaltowskie rady dla neurotyków

Zapadło mi się płuco

22 czerwca, czwartek. Normalny dzień, nawet do końca nie pamiętam co robiłam, po za tym, że wieczorem próbowałam zrobić powtórkę z materiału z języka angielskiego z dwóch lat na końcowy egzamin pisemny, który miał odbyć się o godzinie 9:00 dnia kolejnego. Kobito, masz prawie 23 lata i dalej sobie to robisz. Zamknęłam wszystkie pomoce naukowe …

Czytaj dalej Zapadło mi się płuco

Studia to przygoda, jeśli dobrze na nie spojrzysz [i dobrze je wybierzesz]

W tym poście: nie dowiesz się jak żyć (bo by mnie wsadzili do więzienia) nie dowiesz się co studiować (takie samo uzasadnienie) nie dowiesz się po co w ogóle iść na studia (twoje powody są święte, bo są twoje, drogi czytelniku) Dowiesz się za to: czym się nie sugerować w 100% wybierając uczelnię (a czym …

Czytaj dalej Studia to przygoda, jeśli dobrze na nie spojrzysz [i dobrze je wybierzesz]

Wprowadzam zmiany i nie zawaham się o nich powiedzieć

Dziś oficjalnie trafił mnie szlag. Jak wiecie, bądź nie wiecie, mam drugiego bloga lifestylowego. To znaczy, miałam. Usunięty, poszedł w nicość, zabrał ze sobą całą frustrację, podsycił niechęć do Bloggera i zainspirował do zmian. Dlaczego go w ogóle założyłam? Miał pokazywać łupy z ciucholandu, zdjęcia z podróży, przemyślenia z pociągu, lokalne miejscówki godne zobaczenia, recenzje …

Czytaj dalej Wprowadzam zmiany i nie zawaham się o nich powiedzieć

A Ty odwracasz oczy?

Przechodząc ostatnio koło stoiska z książkami na Stawowej w Katowicach natknęłam się na Pollyannę. Mój mózg ma wybitne zdolności do natychmiastowej retrospekcji, więc przy stoisku spędziłam około pięciu minut stojąc i gapiąc się na tą Pollyannę, przywracając w myśli beztroskie czasy podstawówki oraz momenty, gdy w ogródku domku letniskowego w Pławniowicach, zaczytywałam się w lekturze, …

Czytaj dalej A Ty odwracasz oczy?

Moje życie jest jednak antyrozwojowe? Podsumowanie kwietnia i maja 2016

Otwieram kalendarz na kwietniu. No dobra, co my tu mamy. Trzeba znaleźć coś atrakcyjnego, co by móc potem pochwalić się na blogu. Rozwój? No przecież! Cały czas się rozwijam, tylko chwilę poczekajcie, zerknę do kalendarza! Zajęcia od 9:30 do 15:00 w piątek, o! Niespotykane, że w ogóle były jakieś zajęcia (post o studiach za rok, …

Czytaj dalej Moje życie jest jednak antyrozwojowe? Podsumowanie kwietnia i maja 2016

Za 280 stron przestaniesz czuć się tak bezpiecznie [recenzja książki „Rok 1984”]

Budzę się i pierwsze co robię, to biorę w dłoń telefon. Zawsze się tych pieruńskich powiadomień tyle w nocy nazbiera, że szykuje się jakieś minimum dziesięć minut bezmyślnego cykania w telefon. Jak się jednak, po szybkiej analizie, okazuje, powiadomienia dotyczą takich głupot, że z dziesięciu minut robi się pięć sekund, gdyż ktoś wspaniałomyślny wpadł na …

Czytaj dalej Za 280 stron przestaniesz czuć się tak bezpiecznie [recenzja książki „Rok 1984”]